Kosmos! PZPN otworzył ultranowoczesne centrum VAR za miliony złotych. Same zdjęcia wbijają w fotel!

Koniec z sędziami VAR jeżdżącymi wozami po całej Polsce. PZPN otworzył supernowoczesne, stacjonarne centrum wideoweryfikacji, które kosztowało 10 milionów złotych (a od początku funkcjonowania VAR, PZPN wydał na niego 70 mln). Czy to oznacza koniec kontrowersji w polskiej piłce? "To krok milowy" – zapowiada wiceprezes związku. „Super Express” sprawdził, jak wygląda nowa "VARownia" od środka i co realnie zmieni się dla arbitrów oraz przebiegu meczów.

  • PZPN uruchomił innowacyjne centrum VAR za 10 mln zł, mające przełomowo zmienić sędziowanie w Ekstraklasie.
  • Sędziowie VAR zyskają komfortowe, stacjonarne warunki pracy, eliminując uciążliwe podróże i minimalizując ryzyko awarii sprzętu.
  • Nowa "VARownia" to europejska czołówka technologiczna, wyposażona w zaawansowane systemy, co ma podnieść jakość decyzji.
  • Sprawdź, czy ta rekordowa inwestycja PZPN faktycznie zakończy kontrowersje na polskich boiskach!

Polski Związek Piłki Nożnej oficjalnie otworzył centralne centrum VAR – nowoczesny ośrodek, który ma zrewolucjonizować pracę sędziów w Polsce. Inwestycja, która pochłonęła 10 milionów złotych, została w całości sfinansowana ze środków własnych PZPN, bez żadnego wsparcia zewnętrznego. Prace nad projektem trwały rok i jak podkreślają władze związku, jest to jedna z najważniejszych inwestycji w historii polskiego sędziowania.

- To krok milowy, jeżeli chodzi o całą technologię VAR. Chodzi o to, żeby stworzyć sędziom takie warunki, aby ich decyzje były podyktowane tylko tym, jak zinterpretowali daną sytuację – mówi nam Adam Kaźmierczak, wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych.

Przeczytaj także: Gorzki debiut Roberta Lewandowskiego. Zszedł z boiska, a potem zaczął się dramat

Koniec z podróżami i zmęczeniem. Lepsze warunki to mniej pomyłek

Do tej pory sędziowie VAR podróżowali po całym kraju w specjalnych wozach transmisyjnych, co wiązało się ze zmęczeniem i ryzykiem awarii sprzętu. Teraz arbitrzy będą pracować w komfortowych warunkach w jednym miejscu, w siedzibie PZPN.

- Nie będzie już argumentu, że sędzia musiał jechać 400 kilometrów samochodem. Po to jest to centrum i tak komfortowe warunki - wyjaśnia wiceprezes Kaźmierczak.

Zmianę doceniają sami arbitrzy i operatorzy. Jak tłumaczy Sebastian Jarzębak, były sędzia, a dziś operator VAR, stacjonarne centrum to nie tylko wygoda, ale też większa niezawodność.

- Wydaje mi się, że to bardzo ważna rzecz, aby sędziowie byli wypoczęci. Ponadto technika jest mniej podatna na awarie, ponieważ wszystko jest stacjonarnie. Wozy pokonywały setki kilometrów, a sprzęt był poddawany wstrząsom. Teraz ryzyko, że coś nie będzie działać, jest znacznie mniejsze - podkreśla Sebastian Jarzębak.

Zobacz też: To on zastąpi zmarłego Jacka Magierę jako asystent Jana Urbana! Zaskakujący wybór

W europejskiej czołówce. Jak wygląda "VARownia" od środka?

Przedstawiciele PZPN zapewniają, że polskie centrum VAR należy do absolutnej czołówki w Europie, a projektanci wzorowali się na najlepszych rozwiązaniach z innych federacji. W skład wyposażenia wchodzi m.in. 12 stacji roboczych, 15 serwerów, 30 dotykowych monitorów oraz podwójne trasy światłowodowe do każdego z 18 stadionów Ekstraklasy.

Każdy z pięciu głównych pokoi VAR (tzw. VAR roomów) został nazwany na cześć historycznych sukcesów polskich sędziów: „Cordoba '78” – na cześć Alojzego Jarguza, „Roma '90” – upamiętniając Michała Listkiewicza, „Monaco '99” – honorując Ryszarda Wójcika, a także „Lusail '22” oraz „Istanbul '23” – na pamiątkę finałów sędziowanych przez Szymona Marciniaka.

- Myślę, że w tej chwili jesteśmy absolutną czołówką, jeżeli chodzi o centrum VAR w Europie - mówi z dumą Adam Kaźmierczak.

Mniej kontrowersji, ale błędy wciąż będą się zdarzać

Głównym celem inwestycji jest zminimalizowanie rażących błędów sędziowskich, które wypaczają wyniki meczów. Władze PZPN studzą jednak emocje – VAR nie wyeliminuje pomyłek w stu procentach.

- Błędów się nie uniknie. Piłka nożna to dyscyplina, w którą są one wpisane. Błędy popełniają sędziowie, zawodnicy i trenerzy. To element sportowej rywalizacji. Nam chodzi o kluczowe sytuacje, które wpływają na wynik meczu lub czerwoną kartkę - tłumaczy wiceprezes PZPN.

Protokół VAR pozostaje bez zmian. Interwencja będzie możliwa tylko w przypadku oczywistych pomyłek arbitra głównego.

- Jeśli sędzia jest wołany do monitora, to my, sędziowie VAR, mamy absolutną pewność, że został popełniony błąd. Zasadą jest, by nie wołać arbitra w sytuacjach wątpliwych, bo to wprowadza tylko zamieszanie - dodaje Sebastian Jarzębak.

Pierwsze testy nowego centrum odbyły się już podczas meczu Legia Warszawa – Widzew Łódź (1 maja) oraz w trakcie finału Pucharu Polski.

JAN TOMASZEWSKI PRZED FINAŁEM MUNDIALU!
QUIZ. Reprezentacja Polski Jerzego Engela. Pamiętasz tych zawodników? Olisadebe, Wałdoch, Dudek i inni
Pytanie 1 z 20
Kto to jest?
Emmanuel Olisadebe