O tej scenie mówi cała Polska. Trener Lecha naprawdę to powiedział

2026-10-26 12:36

O losach rywalizacji Legii z Lechem (1:2) przesądził Luis Palma, który zdobył zwycięską bramkę w 87. minucie. Po końcowym gwizdku radość w szeregach mistrzów Polski była ogromna, a szczególnie mocno dał jej wyraz trener Niels Frederiksen. Duńczyk w szatni nie przebierał w słowach, nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi szkoleniowca Legii Marka Papszuna.

Trener Lecha Niels Frederiksen wykrzykuje instrukcje na boisku. O kulisach meczu z Legią przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Jakub Piasecki/ Cyfrasport Niels Frederiksen, trener Lecha Poznań

Frederiksen odpowiedział na zaczepkę Papszuna

Atmosfera wokół niedzielnego spotkania była napięta jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Marek Papszun sugerował wcześniej, że Lech ma problem z wygrywaniem najważniejszych meczów. Frederiksen postanowił odnieść się do tej opinii po triumfie przy Łazienkowskiej.

– Pierwsze pytanie, jakie sobie zadałem to: "Czy to był wielki mecz?". Bo podobno takich Lech nie potrafi wygrywać – stwierdził szkoleniowiec, ironicznie komentując wcześniejsze słowa trenera warszawskiego zespołu.

ZOBACZ TEŻ: Przyjaciel Lewandowskiego: Trzymam kciuki, żeby skończył karierę

Duńczyk zwrócił również uwagę na napięty terminarz swojej drużyny. Lech zaledwie kilka dni wcześniej rywalizował z Sunderlandem w Lidze Europy, podczas gdy Legia miała znacznie więcej czasu na przygotowanie do ligowego starcia.

– Mieli cały piep***ny tydzień, aby się przygotować [do meczu]. A my nie mieliśmy na to czasu. Oczywiście, że jesteśmy zmęczeni, ale znowu ich wy*****liśmy – wypalił Frederiksen podczas przemowy w szatni.

Nagranie z tej chwili klub udostępnił w mediach społecznościowych. Zawodnicy Lecha zareagowali na słowa trenera z dużym entuzjazmem, głośno celebrując zwycięstwo nad odwiecznym rywalem.

ZOBACZ TEŻ: Robert Lewandowski został zapytany o Złotą Piłkę. Zaczął wymieniać nazwiska

Lech wygrał przy Łazienkowskiej i został liderem

Jak "Kolejorz" wygrał w stolicy. Najważniejsze rzeczy tej rywalizacji działy się po zmianie stron. Poznaniacy objęli prowadzenie w 56. minucie po trafieniu Yannicka Agnero. Legia doprowadziła do wyrównania w 74. minucie za sprawą Bohdana Wjunnyka, jednak ostatnie słowo należało do gości. W 87. minucie Luis Palma zapewnił Lechowi komplet punktów.

ZOBACZ TEŻ: Jan Urban wymusił to na PZPN? Nie chciał tego spotkania, będzie inaczej

Triumf w Warszawie miał również istotne znaczenie dla układu tabeli. Lech awansował na pierwsze miejsce w Ekstraklasie, wyprzedzając Górnika Zabrze. Z kolei przedmeczowa wymiana uszczypliwości między trenerami sprawiła, że niedzielny wynik smakował poznaniakom jeszcze lepiej.