Najpierw to piłkarz Rakowa Częstochowa ostro zaatakował Podolskiego. Wydawało się, że właśnie zamierza go przeprosić za nieodpowiednie zachowanie, ale zanim doszło do jakiejkolwiek rozmowy – Ameyaw otrzymał cios w okolice żołądka. "Poldi" odwinął się w brzydki sposób i z boiska wyleciał po ledwie kilku minutach gry. Na murawie pojawił się w 89. minucie i nie dograł spotkania. Ten incydent poniekąd przyćmił wygraną zabrzan z Rakowem 3:1, a ten triumf przerwał kiepską serię Górnika, który przed meczem z "Medalikami" notował serię pięciu ligowych meczów z rzędu bez zwycięstwa.
– Z mojej perspektywy to była czysta walka o piłkę. Była długa piłka, a ja wszedłem w bark piłkarza Górnika. Rzeczywiście trafiłem go nieumyślnie barkiem w twarz, ale to wszystko było wyłącznie w ramkach walki o tą górną piłkę. Po czym zawodnik z Górnika wstał i uderzył mnie pięścią w brzuch. Nie wiem dlaczego, nie wiem z jakiego powodu. Może są tam jakieś problemy w głowie, ale to już nie mnie oceniać. Schodzę z boiska smutny, bo straciliśmy punkty – komentował na gorąco przed kamerami TVP Sport Ameyaw.
ZOBACZ TEŻ: Arkadiusz Milik powrócił! Jego Juventus zaliczył ważne zwycięstwo
– To była walka boiskowa, ja chciałem go wyblokować. Rzeczywiście trafiłem go w twarz, ale nieumyślnie. Chwilę później uderzył mnie pięścią. Nie wiem, z jakiego powodu – dodał z koleim Ameyaw w rozmowie z Canal+Sport.