Piłka zeszła na dalszy plan. Jacek Krzynówek szczerze o zdrowiu, kadrze i Oskarze Pietuszewskim

2026-03-16 11:11

– Z dala od piłki życie jest spokojniejsze – mówił nam Jacek Krzynówek. Niedługo wróci na boisko, choć nie obiecuje, że młotek w lewej nodze ciągle działa. Pokaże się w naszpikowanym gwiazdami meczu towarzyskim. O Oskarze Pietuszewskim mówi: młody trafił w dobre miejsce.

Jacek Krzynówek

i

Autor: ART SERVICE / Super Express

Trudno nie pytać byłego skrzydłowego, który strzelał gole Realowi, Liverpoolowi i Romie o Pietuszewskiego, który kładł na deski Otamendiego i strzelał gola Benfice. Teraz Oskar Pietuszewski znów trafił. – Dajmy mu troszeczkę czasu. Naprawdę ten ciężar gatunkowy reprezentacji spadł na niego bardzo szybko. Widać, że chłopak się cały czas rozwija, widać, że trafił do dobrego klubu. Wielu myślało, że zmieni zespół dopiero latem, a tu się dokonało już teraz. Dobrze trafił, ma dwóch rodaków obok siebie, którzy na pewno mu pomagają w aklimatyzacji – to przebiega tak, jak należy. Trzymajmy kciuki, żeby woda sodowa nie uderzyła mu do głowy, chociaż z wywiadów wynika, że tak nie będzie. Zobaczymy. Na szczęście to nie mój problem, czy go powoływać, czy nie – mówi z uśmiechem Jacek Krzynówek. – Piłkarsko się broni, więc czemu nie? – dodaje.

ZOBACZ TEŻ: Oskar Pietuszewski znów strzelił gola, ale opuszczał boisko z grymasem! Co z jego zdrowiem?

Przed towarzyskim meczem (ten 25 kwietnia) chce popracować nad formą. – Biegam może nie codziennie, bo nie można się zwariować – śmieję się, że więcej biegam teraz niż wtedy, kiedy grałem w piłkę na poważnie. Nie można przesadzić, ale trzeba być w ruchu, trzeba się dobrze przygotować. Mam nadzieję, że tą lewą nogą uda mi się gdzieś tam pokazać. Czy mogę rozwalić poprzeczkę albo słupek? No nie, aż tak dobrze nie ma. Bardziej obawiam się o prawą – przez prawe kolano skończyłem przygodę z piłką, więc o lewą muszę bardziej dbać – mówi.

Małgorzata Tomaszewska, Dida i inne gwiazdy futbolu przed Galacticos Show [Zdjęcia]

Wielu jego kolegów z boiska zostało przy piłce, czy to w roli komentatora, czy to szkoleniowca lub menedżera. Krzynówek wybrał spokojne życie. – Śledzę futbol, ale czy mocno? Raczej nie. Piłka zeszła mi troszeczkę na dalszy plan, są rzeczy ważniejsze. Ale jako kibic oczywiście tak, interesuję się – tłumaczy, ze zdziwieniem obserwując dynamikę zmian w reprezentacji. – No nie ma co ukrywać – trwa już od paru ładnych lat. Ja przez swoją reprezentacyjną karierę, przez 11 lat, miałem czterech selekcjonerów, a teraz w ostatnich pięciu latach było już pięciu. Stabilności troszeczkę potrzeba – podkreśla.

ZOBACZ TEŻ: FC Barcelona 5:2 Sevilla, ale Lewandowski grał 90 minut i nic. I jeszcze taki cios

Dla Krzynówka kadra Jana Urbana to powrót do normalności, choć przed przedwczesnym świętowaniem wygranej z Albanią przestrzega. – W piłce wszystko się bardzo szybko zmienia – taka parabola: albo idzie mocno w górę, albo spada na łeb na szyję. Po poprzednim selekcjonerze kadra była w rozsypce, a teraz dwa-trzy mecze pozytywne, jeśli chodzi o wyniki i przede wszystkim o postawę chłopaków. Widzimy, jak zmieniła się atmosfera wokół reprezentacji i w samej reprezentacji. Wróciła normalność, można powiedzieć. Z tego trzeba się cieszyć. Wychodzi na to, że cieszymy się z tego, że jest normalnie w kadrze. Teraz oczywiście oczekujemy kroku do przodu, żeby ta drużyna się rozwinęła. Baraże o mistrzostwa świata – zobaczymy, jak to będzie wyglądało – wyjaśnia "Krzynek". 

Kogo najbardziej ceni spośród obecnych kadrowiczów? – Rzuca się w oczy Piotrek Zieliński, który wyszedł na przód, ale też Janek Bednarek bardzo dobrze sobie radzi w Porto. Mamy Oskara w Porto. Chłopcy grają w różnych klubach, są powroty do polskiej ligi, żeby wzmocnić kadrę, żeby regularnie grać. Jednym to wychodzi, innym nie – taka jest piłka, nic z tym nie zrobimy. Trzeba robić wszystko, żeby forma była na odpowiednim, reprezentacyjnym poziomie. Najlepsi powinni grać.