Szkoleniowiec miał być bardzo zdenerwowany stanem murawy. W pewnym momencie doszło do ostrej wymiany zdań, która przerodziła się w awanturę.
„W Radomiu po meczu z GKS Katowice doszło do scen wręcz absurdalnych. Jak podaje Weszło, trener Goncalo Feio został zaatakowany przez jednego z radomskich radnych. Lokalny polityk wszedł w konflikt ze szkoleniowcem i go zaatakował, uderzając, co zakończyło się interwencją policji” – relacjonował na gorąco portal Weszło.
ZOBACZ TEŻ: Dariusz Szpakowski skomentuje mecze MŚ? Tak odniósł się do sprawy
Według tych informacji trener Radomiaka miał zostać uderzony przez radnego Dariusza Wójcika. Na miejsce wezwano policję, a całe zajście może mieć poważne konsekwencje – niewykluczone, że Feio zdecyduje się odejść z klubu.
Portal Weszło skontaktował się też z radnym, który miał wyprowadzić skuteczny cios w kierunku (wciąż?) szkoleniowca Radomiaka. – Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu? – miał usłyszeć Wójcik od zdenerwowanego Feio. – Przepraszam, że bluźnię, ale tak było. W nerwach się schowałem, byłem zszokowany – tłumaczył, po czym dokładnie zobrazował, jak wyglądał cios. – [Feio] Zbliżył się tak blisko, że myślałem, że chce mnie uderzyć głową. Odruchowo zasłoniłem się ręką, ale niestety byliśmy bardzo blisko siebie i lekko musnąłem trenera Feio w policzek. Wiem, że to się nie powinno zdarzyć, ale to była prowokacja i moje zachowanie odbieram jako reakcję obronną na to, co zrobił pan trener.
ZOBACZ TEŻ: Szaleństwo na punkcie Oskara Pietuszewskiego? Takie są oceny po wielkim meczu z Benficą
Prokuratura w Radomiu zajmie się incydentem – poinformował z kolei PAP. – W wyniku sprzeczki, do której doszło na klubowym korytarzu po meczu Radomiaka, 57-letni mężczyzna miał uderzyć 36-letniego mężczyznę – rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Radomiu Justyna Jaśkiewicz, celowo pomijając nazwiska...
Nad Radomiem uniosły się więc demony z czasów pracy Feio w Motorze Lublin. W 2023 roku w Feio pokłócił się z prezesem klubu Pawłem Tomczykiem. Podczas awantury trener miał rzucić metalową kuwetą na dokumenty, trafiając prezesa w głowę...