- Piotr Czachowski analizuje remis Legii z Jagiellonią, podkreślając szczęście Legii i nieskuteczność Rajovicia.
- Ekspert wskazuje na Rafała Adamskiego jako promyk nadziei w ataku, chwaląc jego aktywność i zaangażowanie.
- Czachowski diagnozuje brak kreatywności i lidera jako główne problemy Legii, stawiając pod znakiem zapytania przyszłość niektórych zawodników.
- Czy Legia pod wodzą Papszuna zdoła się odbudować i utrzymać w lidze? Sprawdź, co radzi ekspert!
„Super Express”: - Jak pan odebrał remis Legii z Jagiellonią?
Piotr Czachowski: - Początek zapowiadał się tak, że myślałem, że po tym meczu zmieni się kierunkowy do Warszawy. Druga połowa była już zupełnie inna. Powiedziałbym nawet, że to była najlepsza połówka Legii za kadencji trenera Marka Papszuna. To taki promyczek, powiew optymizmu, że coś się ruszyło. Jednak trzeba powiedzieć uczciwie, że szczęście w tym meczu było przy Legii. Wyrównała, choć nie oddała do tego momentu celnego strzału. Choć później miała okazje, to nie potrafiła zamienić ich na bramki.
- Nieskuteczny był m.in. Mileta Rajović, który zaliczył niesamowite pudło. Trener Papszun jeszcze będzie na niego stawiał?
- Wydaje mi się, że to dla niego ostatni taki oddech w Legii. Trener Papszun stara się mu pomóc. Jest cierpliwy. Robi wszystko, żeby się odbudował i przełamał. Jednak jego wysiłki idą na marne, bo nie ma efektu.
Zbigniew Boniek kończy 70 lat! Pamiętacie jego największe wyczyny?
Mileta Rajović? Jego termin przydatności minął
- Jego los jest przesądzony?
- Uważam, że jego termin przydatności już minął. Bo ile można czekać? Występ z Jagiellonią to najlepsze podsumowanie jego formy, mówi o nim wszystko. Jak mu nie szło, tak dalej nie idzie. Transfer Rafała Adamskiego powinien być dla niego sygnałem. Klub zdecydował się na nieoczywisty transfer napastnika z I ligi, aby była konkurencja w ataku.
- Adamski daje większe możliwości?
- Tak, to powiew świeżości. Już w debiucie z Wisłą Płock pokazał, co to znaczy wartościowa „9”. W końcu z przodu zaczęło się coś dziać. Adamski jest mobilnym graczem. Biega, pokazuje się kolegom, a to z lewej czy prawej strony, a innym razem w środku pola. Jest aktywny, chętny i gotowy do gry. Zespół widzi, że z nim może więcej.
Zagłębie Lubin wiceliderem Ekstraklasy. Ekipa Leszka Ojrzyńskiego pędzi po tytuł?
Rafał Adamski to powiem świeżości w ataku Legii
- Jego występ zaskoczył pana?
- Adamski przebiegł najwięcej kilometrów, wykonał najwięcej sprintów. Pokazał, że można biegać najwięcej zachowując technikę i wykonując polecenia trenera. Mam nadzieję, że to początek jego fajnej przygody w Legii. Mówiłem o Rajoviciu, ale myślę, że w Legii czekają na powrót Nsame. Miał udany początek sezonu, dawał drużynie bardzo dużo. Tyle że jego forma to duży znak zapytania.
- Z czym Legia ma największy problem?
- W oczy rzuca się brak kreatywności. Cały czas brakuje jej lidera, kogoś kto pociągnie pozostałych do lepszej gry. Kimś takim był Josue. Jak nie masz kogoś takiego, to ciężko rywalizować z innymi.
- Ktoś zaplusował?
- Dwa nazwiska mnie zaskoczyły. Patryk Kun stał się pierwszym wyborem trenera. Przyznam, że nie spodziewałem się tego. Podobnie jest w przypadku Kacpra Chodyny. Nie sądziłem, że są w stanie podnieść się po tym, co pokazali jesienią. To jednak moim zdaniem nie wystarczy, aby zostali na kolejny sezon i żeby z nimi budować zespół na poziomie, którego oczekuje Papszun. Wydaje mi się, że mimo dobrego początku w tym roku, to dni tego duetu są policzone.
Ekspert wprost o Adamie Buksie: Pan piłkarz! Co za słowa po golu Polaka w Serie A
Kacper Urbański mocno wyhamował
- Rozczarowaniem jest Kacper Urbański?
- Liczyłem, że będzie odgrywał znaczącą rolą. Zamiast tego jest kolejny i to bolesny zjazd. Mocno wyhamował. Chyba Kacper za szybko dostał się na szczyt. Jak nie widzę go w składzie, to jest mi smutno. Widziałem w nim ogromne możliwości. Byłem przekonany, że będzie w kadrze piłkarzem na lata.
- Odbuduje się?
- Kacper musi wrócić do momentu, gdy zachwycaliśmy się nim w kadrze i miał ten błysk. Papszun musi mentalnie postawić go na nogi.
- Trener Papszun mówi, że z Cracovią musi być zwycięstwo. Jak pan to widzi?
- Nie będzie łatwo, bo jak rywal postawi autobus na polu karnym, to będzie problem, żeby coś strzelić i wygrać. Dlatego zapowiada się mega trudna przeprawa. W tym momencie najważniejsze dla Legii są punkty, a nie błysk w grze. Nie ma co od niej wymagać pięknej gry. To nie czas na ochy i achy. Trzeba łapać punkty, żeby uratować się przed spadkiem.
Piłkarze nazywali go ojcem, a Tomaszewski papieżem. Nieznany sekret sukcesu Kazimierza Górskiego
Marek Papszun wie, czego podjął się w Legii
- Papszun wyciągnie zespół z tarapatów?
- Legia ma szansę utrzymać się w lidze, ale w obecnej sytuacji ta misja będzie trudna. Konkurenci wygrywają mecze. Tyle że ta liga jest nieprzewidywalna. Jednak Papszun wie, czego się podjął. Szczęśliwa wygrana z Wisłą, to przepchnięcie meczu, była bardzo ważne i może okazać się bezcenne w walce o utrzymanie. Zgadzam się z trenerem, gdy mówił, że ten plecak pełen kamieni był coraz cięższy. Wciąż jest ciężki.
- Co przydałoby się drużynie?
- Papszun musi wykorzystać całą swoją wiedzę i doświadczenie, aby dotrzeć do piłkarzy, którzy byli przygnieceni wynikami z ubiegłego roku. Oni muszą mieć u niego posłuchać. Gdy grał w piłkę to mówili o nim Rzeźnik. Nie było dla niego straconych piłek, rywalowi nie odpuszczał i walczył. To wszystko musi przekazać drużynie, która broniąc się przed spadkiem musi być bardziej agresywna.
79. urodziny Włodzimierza Lubańskiego. Ten jeden faul złamał mu karierę i zabrał marzenia
Marcin Szczepański