Matty Cash może być drugim Polakiem w historii. To jego wielka szansa

2026-05-20 9:36

Choć dla wielu finał Ligi Europy jest nieco w cieniu wielkiego futbolu, to może napisać kolejny rozdział historii polskiej piłki. Matty Cash stanie przed szansą pozostania kolejnym "Biało-Czerwonym", który sięgnie po europejskie trofeum. Jego Aston Villa zagra dziś z SC Freiburg o triumf w drugich co do ważności rozgrywkach na Starym Kontynencie.

Matty Cash

i

Autor: AKPA

Tym sukcesem może pochwalić się niewielu Polaków. Po reformie UEFA zrobił to tylko Grzegorz Krychowiak (z Sevillą i to dwa lata z rzędu: w 2015 i 2016 roku), wcześniej Liga Europy była po prostu Pucharem UEFA. I wygranie tych rozgrywek w CV mogą wpisać sobie tylko Helmut Dudek (Borussia Moenchengladbach, 1979 r.), Andrzej Buncol (Bayer Leverkusen,  1988 r.), Tomasz Rząsa, Euzebiusz Smolarek (obaj z Feyenoordem Rottrerdam triumfowali w 2002 r.) i Mariusz Lewandowski. Triumf tego ostatniego, w barwach Szachtara Donieck w 2009 r., był ostatnią edycją "starego" Pucharu UEFA.

ZOBACZ TEŻ: "Idzie na maturę i zarabia 5 razy więcej niż nauczyciel, chore". Huczy po słowach uznanego trenera o polskiej piłce!

Lewandowskiego i Casha łączy lokalizacja. Pierwszy triumfował na stadionie Fenerbahce Stambuł, drugi może to zrobić na obiekcie Besiktasu Stambuł. Czy Turcja będzie szczęśliwa dla kadrowicza? Cash i jego The Villans są faworytami starcia z Freiburgiem.

Trener Unai Emery po meczu z Liverpoolem (4:2) wygłosił nawet przemówienie do kibiców, krzycząc przez mikrofon: "jedziemy do Stambułu!". Krzyczał z takim entuzjazmem, jakby klub z Birmingham już wygrał z Niemcami. Reprezentant Polski w ostatnich dniach jednak tonował nastroje.

JAN TOMASZEWSKI WE ŁZACH! OGLĄDA JAK LEWANDOWSKI I SZCZĘSNY GO NAŚLADUJĄ

– Oczywiście, że musimy być pewni siebie. To finał, trzeba wygrać ten mecz. Mamy menedżera, który ma ogromne doświadczenie w Lidze Europy (wygrywał te rozgrywki jako trener Sevilli i Villarrealu - przyp.). Ułoży nam plan gry, powie, co robić. Ale też szanujemy Freiburg. To spotkanie "50 na 50" – ocenił Cash.

Polski obrońca nie jest jednak w ciemię bity. Zdaje sobie sprawę, że doświadczenie hiszpańskiego menedżera będzie sporym atutem w finałowej rywalizacji.

ZOBACZ TEŻ: Premier League. Klęska hegemona, mistrz Anglii po 22 długich latach! Arsenal świętuje

– Mówiłem znajomym: jeśli chcesz mieć jakiegokolwiek człowieka prowadzącego cię do finału Ligi Europy, to właśnie jego. Bo robił to już tyle razy – dodawał.

Dla Freiburga to pierwszy taki finał w 122-letniej historii. Piłkarze niemieckiego klubu przekonują, że nie są na straconej pozycji i nie ma się czego bać. Dziś okaże, się, czy mieli rację, czy puchar zgarnie im reprezentant Polski.