Liga Konferencji: GKS Katowice za burtą. Wstydu jednak nie było

2026-08-12 20:43

GKS Katowice opadł z europejskich pucharów już w eliminacjach. Co prawda "Gieksa" wygrała na własnym stadionie z izraelskim Hapoelem Tel Awiw 2:1 w rewanżowym meczu 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji, ale pierwsze spotkanie w Miszkolcu Hapoel wygrał 2:0 i awansował on do kolejnej rundy. GKS zatem wyleciał za burtę, ale wstydu nie przyniósł.

Borja Galan w walce o piłkę z rywalem z Hapoelu Tel Awiw. O meczu GKS Katowice przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Art Service/Super Express

W porównaniu z pierwszym spotkaniem trener GKS Rafał Górak dokonał pięciu zmian. Jedna była wymuszona, bowiem kontuzjowanego napastnika Adama Zrelaka zajął Ilia Szkurin. Wyjściowa jedenastka gości była taka sama jak w Miszkolcu. W poprzedniej rundzie GKS na wyjeździe przegrał ze słowackim MSK Żilina 1:2, a w rewanżu u siebie pokonał tego rywala 3:1 i awansował. Katowiccy piłkarze i kibice liczyli, że taka sztuka uda się ponownie. Hapoel wcześniej wyeliminował bułgarski Łudogorec Razgrad (2:0, 2:2). Ekipa trenera Elyaniva Bardy w pierwszym starciu z GKS dominowała, bezlitośnie wykorzystała dwa poważne błędy rywali i mogła wygrać wyżej. Tym niemniej szkoleniowiec zespołu z Izraela podkreślał przed rewanżem, że rywalizacja jest dopiero na półmetku. Górak z kolei podkreślał, że jego ekipa zagra u siebie i wszystko będzie możliwe. Okazało się, że obaj mieli rację.

Hapoel Tel-Awiw - GKS Katowice: Katastrofa w el. Ligi Konferencji! Za łatwo

Tyle, że od początku środowego spotkania groźniejsi byli przyjezdni. Już w 11. minucie mogli prowadzić, gdyby Lukas Klemenz nie zablokował w ostatniej chwili Emmanuela Boatenga. Potem kapitan Hapoelu Fernand Mayembo nie trafił w piłkę 3 metry przed bramką GKS. Katowiczanie odpowiedzieli strzałami Bartosza Nowaka z rzutu wolnego i główką Borji Galana. Poradził sobie w tych sytuacjach bramkarz gości. Krótko potem Hapoel objął prowadzenie. Katowiccy obrońcy nie zdołali zatrzymać kontry rywali, zwieńczonej uderzeniem Stava Toriela. Przed przerwą Gabriel Kobylak obronił jeszcze bardzo mocne uderzenie Omriego Altmana z rzutu wolnego, a gospodarze nie stworzyli żadnego zagrożenia przed bramką Assafa Tzura.

Cała Europa mówi o tym, co wyprawiali kibice GKS Katowice z Żiliną! "Ogień"

Po pierwszej części spotkania zadowoleni mogli być sympatycy Hapoelu, których 428 zasiadło na trybunach. Polska część publiczności - w tym selekcjonerzy obu „najstarszych” reprezentacji kraju, Jerzy Brzęczek (U-21) i Jan Urban – nie mieli powodów do satysfakcji. Druga część przebiegła z kolei pod dyktando Katowiczan. Gra niemal cały czas toczyła się w okolicach pola karnego rywali. Kilku dobrych akcji piłkarze GKS nie potrafili skutecznie wykończyć, ich trener łapał się za głowę.

Wielkie emocje przyniosła końcówka. W 83. minucie wprowadzony chwilę wcześniej na boisko rezerwowy Mateusz Wdowiak wyłożył piłkę rozpędzonemu Szkurinowi i było 1:1. W kolejnej akcji bramkarza Hapoelu do interwencji zmusił kolejny rezerwowy Szymon Bartlewicz. Kibice wstali, kiedy po faulu Mayembo na Wdowiaku sędzia podyktował rzut karny dla GKS. Na gola zamienił go kapitan zespołu Arkadiusz Jędrych. Napór gospodarzy trwał również w doliczonym czasie, Tzur obronił mocne uderzenie Emana Markovica i przyjezdni utrzymali wynik, dający im awans. Katowiczanie pozostają niepokonani na swoim stadionie od 11 listopada 2025. Po końcowym gwizdku sędziego, mimo pożegnania z europejskimi pucharami, zebrali podziękowania od swoich kibiców.

Galeria: Zdjęcia kibiców z meczu GKS Katowice - MSK Żilina 

JAN TOMASZEWSKI KOMENTUJE WYSTĘPY POLSKICH DRUŻYN W PUCHARACH