Po końcowym gwizdku meczu przy Reymonta w Krakowie zrobiło się bardzo nerwowo. Piłkarze Szachtara Donieck i Lecha Poznań wdali się w ostrą sprzeczkę, która szybko przerodziła się w przepychanki. Sytuację musiał opanować sędzia wraz ze swoimi asystentami, a kilku zawodników zostało ukaranych kartkami.
Sam rewanż był pełen emocji. Lech jeszcze przed przerwą, dzięki dwóm trafieniom Mikaela Ishaka, odrobił straty z pierwszego spotkania i wydawało się, że dojdzie do dogrywki. Plany te pokrzyżował jednak samobójczy gol João Moutinho.
ZOBACZ TEŻ: Tak skończył się mecz Rakowa z Fiorentiną. Końcówka mogła złamać serca kibiców
Do ostatnich minut poznaniacy walczyli o trzecią bramkę, która dałaby im dodatkowy czas gry. Emocje sięgały zenitu zarówno na boisku, jak i przy ławkach rezerwowych. Trener gości Arda Turan został upomniany po tym, jak domagał się czerwonej kartki dla Antonio Milicia za faul na Pedrinho.
Gdy sędzia zakończył spotkanie, emocje całkowicie wymknęły się spod kontroli. Na murawie, w pobliżu sektora zajmowanego przez około dwa tysiące kibiców Lecha, wybuchła awantura z udziałem zawodników obu drużyn.
Arbiter Sander van der Eijk musiał interweniować i kilkukrotnie sięgnął po żółte kartki. W zespole Lecha ukarani zostali m.in. Ishak oraz rezerwowy Mateusz Skrzypczak. W ekipie Szachtara drugą żółtą kartkę (a w konsekwencji czerwoną) zobaczył Alaa Ghram.
ZOBACZ TEŻ: Wojciech Szczęsny pogra dłużej? Joan Garcia przebadany, już wszystko jasne!