Lewandowski miał wstrząs mózgu i złamanie. To była bolesna kolizja, pierwszy raz użył maski

2026-03-02 10:43

Dla Roberta Lewandowskiego obecna kontuzja nie jest pierwszym takim przypadkiem w karierze. Jeszcze w czasach gry w Bayernie Monachium musiał występować w specjalnej masce ochronnej po poważnym zderzeniu z bramkarzem Borussii Dortmund Mitchellem Langerakiem. Tamto starcie zakończyło się dla Polaka złamaniem nosa oraz wstrząśnieniem mózgu.

W niedzielnym komunikacie klub z Camp Nou przekazał, że kapitan reprezentacji Polski doznał złamania kości znajdującej się po wewnętrznej stronie lewego oczodołu. Kontuzja sprawiła, że napastnik nie będzie mógł wystąpić w najbliższym meczu z Atletico Madryt w półfinale Pucharu Króla.

ZOBACZ TEŻ: Dramat Roberta Lewandowskiego. Fatalna kontuzja polskiej gwiazdy. Są nowe wieści w jego sprawie!

Do gry ma już wrócić podczas najbliższej kolejki LaLiga. Na jego twarz po latach wróci z kolei ochronna maska. A my wracamy pamięcią do incydentu z kwietniu 2015 roku. To były ostatnie minuty dogrywki półfinałowego meczu Pucharu Niemiec pomiędzy Bayernem Monachium a Borussią Dortmund. W jednej z akcji Lewandowski zderzył się z Mitchellem Langerakiem. A tak naprawdę to golkiper BVB staranował "Lewego". Doznał złamania kości zatoki szczękowej, uszkodzenia przegrody nosowej oraz wstrząśnienia mózgu. W tamtym momencie nie było jasne, czy będzie w stanie wystąpić w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Barcelonie, zaplanowanym na 6 maja.

ZOBACZ TEŻ: Absurdalne sceny na konferencji Lecha Poznań. Tego nikt się nie spodziewał

Co ciekawe, dograł mecz do końca, ale nie wziął już udziału w serii jedenastek. A mimo ostrego wejścia bramkarza Borussii sędzia nie zdecydował się podyktować rzutu karnego. Decyzja ta wywołała wściekłość trenera Bayernu Pepa Guardioli.

Po meczu do sytuacji odniósł się również Langerak. Bramkarz podkreślał, że nie miał złych intencji i wyraził nadzieję, że z Lewandowskim wszystko będzie w porządku. Zaznaczył także, że traktuje polskiego napastnika jak przyjaciela i że całe zdarzenie było niefortunnym wypadkiem. 

Klub z Monachium informował w oficjalnym komunikacie, że Robert Lewandowski doznał złamania kości szczęki oraz nosa, a także wstrząśnienia mózgu.

ZOBACZ TEŻ: Ile potrwa przerwa Roberta Lewandowskiego? Niebezpieczny uraz, oto prognozy

Polski napastnik pozostał na boisku do końca spotkania, jednak nie uczestniczył w serii rzutów karnych. Bezpośrednio po zakończeniu meczu został przewieziony do szpitala. Jeszcze tej samej nocy jego menedżer Cezary Kucharski przekazał w mediach społecznościowych, że stan piłkarza nie jest dobry.

Dla wielu komunikat Barcelony o kłopotach zdrowotnych "Lewego" był zaskakujący. "RL9" zagrał do końca, strzelił nawet gola, który ustalił wynik spotkania z Villarrealem (4:1). Wszystko wskazuje na to, że po 11 latach znów ujrzymy "zamaskowanego" Lewandowskiego.