- Jan Urban, selekcjoner reprezentacji Polski, wspomina czasy gry w Osasunie i dzieli się wrażeniami z pracy z kadrą.
- Urban, jedyny piłkarz Osasuny z hat-trickiem przeciwko Realowi Madryt na Santiago Bernabéu, opowiada o różnicach między pracą klubową a reprezentacyjną.
- Jakie rady Urban dał Osasunie przed meczem z Realem Madryt i co sprawiło, że jego drużyna z przeszłości odnosiła sukcesy?
- Poznaj kulisy pracy selekcjonera, strategie przygotowań do baraży i sekret niezwykłej atmosfery w dawnej drużynie Urbana.
Różnice między pracą w klubie a kadrą
Jan Urban, który od pół roku pełni funkcję selekcjonera, podkreślił w wywiadzie fundamentalne różnice między codzienną pracą w klubie a prowadzeniem drużyny narodowej. Jak zaznaczył, rola selekcjonera wymaga nieustannej obserwacji i adaptacji.
- Prowadzenie klubu i reprezentacji to dwie różne rzeczy. W klubie pracujesz z zawodnikami na co dzień. Z kadrą nie spędzasz tyle czasu, ale musisz się dostosować i być w ciągłych podróżach, bo mamy piłkarzy na całym świecie - wyjaśnia Urban.
Przeczytaj także: Adam Małysz bez ogródek o największym zagrożeniu dla Tomasiaka. "Będą go namawiać na dyskoteki"
Selekcjoner dodał, że jego praca polega nie tylko na monitorowaniu formy własnych zawodników, ale również na dogłębnym analizowaniu potencjalnych rywali. W kontekście zbliżających się baraży do Mistrzostw Świata, jego sztab musi rozpracować aż cztery drużyny jednocześnie.
- Musimy obserwować naszych graczy, ale też piłkarzy naszego pierwszego rywala, Albanii, i być gotowym na ewentualne starcie z Ukrainą lub Szwecją. To oznacza skauting czterech zespołów, więc cały sztab musi podróżować, by zebrać jak najwięcej informacji - tłumaczy.
Grille, wspólne kolacje i prawdziwa paczka
Były napastnik z sentymentem wspominał atmosferę panującą w szatni Osasuny w czasach jego gry. Podkreślił, że siłą tamtej drużyny była niezwykła jedność, która wykraczała daleko poza boisko. To właśnie ona pozwalała osiągać wyniki ponad stan.
- Byliśmy wtedy drużyną z klasy robotniczej, prawdziwą paczką. Przed każdym meczem robiliśmy grilla przy lokalnym basenie, a po spotkaniach, choć nie było to obowiązkowe, niemal wszyscy spotykaliśmy się na kolacji z rodzinami. Jedność, którą mieliśmy w szatni, było widać na boisku - wspomina Urban.
Trener zwrócił uwagę, że wielu zawodników, którzy nie pochodzili z Nawarry, po zakończeniu kariery zdecydowało się na stałe zamieszkać w Pampelunie. To najlepiej świadczy o wyjątkowości tego miejsca.
Zobacz też: Taras Romanczuk wraca na Fiorentinę. Trener Jagiellonii tak określił kapitana
Jego wizyta w klubie miała być symbolicznym wsparciem przed trudnym meczem z Realem Madryt. Urban skierował do piłkarzy prostą radę, która okazała się prorocza.
- Moja rada dla drużyny jest taka, aby cieszyli się grą. Real Madryt poczuje się niekomfortowo z powodu kibiców, a jeśli zawodnicy sprawią, że poczują się niekomfortowo także na boisku, jestem pewien, że osiągniemy dobry wynik - radził legendarny napastnik.