Skolim bezlitośnie o reprezentacji Polski. "Wolą oszczędzać nogi na grę w klubie"

2026-04-20 13:29

Konrad „Skolim” Skolimowski, król disco polo i muzyki latino, w szczerej rozmowie z „Super Expressem” odsłania swoją drugą pasję – piłkę nożną. Artysta ocenia polską Ekstraklasę, wbija szpilę reprezentacji Polski i wspomina czasy, gdy kadrze kibicowało się z większą dumą. Zdradza też, który jego hit najlepiej opisuje naszą ligę i opowiada o podekscytowaniu przed meczem, w którym zagra u boku legendarnego Ronaldinho.

Skolim mocno o polskiej piłce i Lewandowskim. Uważacie tak samo?
  • Skolim, król disco polo, szczerze opowiada o swojej drugiej pasji – piłce nożnej.
  • Artysta bezlitośnie ocenia reprezentację Polski, zarzucając piłkarzom brak zaangażowania i "oszczędzanie nóg".
  • Dowiedz się, który hit Skolima najlepiej oddaje stan polskiej Ekstraklasy i co myśli o końcu kariery Lewandowskiego!
  • Czym Skolim zaskoczy u boku Ronaldinho i ile wyciska na klatę? Przeczytaj, by poznać wszystkie szczegóły!

"Piłka nożna zamiata inne sporty"

„Super Express”: - Jesteś znany jako król disco polo, ale dzisiaj porozmawiamy o twojej drugiej wielkiej pasji – piłce nożnej.

Konrad „Skolim” Skolimowski: - Pewnie, dla odmiany to petarda! Pozdrawiam wszystkich kibiców, także tych z Ekstraklasy. Interesuję się piłką od dziecka. Uwielbiam ten sport i trzymam kciuki za naszych. Uważam, że piłka nożna, mówiąc szczerze, po prostu zamiata wszystkie inne sporty drużynowe. Byłem na wielu meczach innych dyscyplin, wspieram, kibicuję i są emocje, ale doping na piłce to zupełnie inny poziom.

- Sam próbowałeś sił w futbolu. Gdzie grałeś i na jakiej pozycji?

- Moim ostatnim klubem była Nojszewianka Dobre w siedleckiej A-klasie. Ale przyznam szczerze, że ostatnio mam taką ochotę do gry, że czuję, iż ostatniego słowa na boisku jeszcze nie powiedziałem.

Przeczytaj także: Skolim kocha piłkę i skoki. Gwiazdor disco polo porównuje dawne gwiazdy do obecnych

- Gdy oglądasz Ligę Mistrzów, nie żałujesz trochę, że to nie twoje nazwisko widnieje na koszulce jednego z tych wielkich klubów?

- Myślę, że to jest mega podniecające i piłkarze mają zajebiste życie. Z drugiej strony, gdybym był piłkarzem Ekstraklasy, to i tak zarabiałbym najwięcej (śmiech). Ale tak na poważnie, w muzyce nie muszę kończyć kariery w wieku 38 czy 42 lat. Głęboko wierzę, że w tym wieku będę jeszcze robił najlepsze numery. Jestem pasjonatem i to, co do tej pory zrobiłem muzycznie, to dopiero początek. A w piłce? W wieku 29 lat to już trzeba mieć wyrobioną pozycję.

"Wejdę-wyjdę", czyli cała prawda o Ekstraklasie

- Który z twoich hitów najlepiej pasuje do polskiej piłki?

- Do polskiej piłki chyba najbardziej pasuje "Wejdę-wyjdę". Strefa spadkowa, awans, strefa spadkowa, awans... Ten utwór, oczywiście z przymrużeniem oka, najlepiej odzwierciedla stan naszej ligi. Zwłaszcza w takiej sytuacji jak teraz, gdy powtarza się scenariusz sprzed dwóch lat i wygląda na to, że nikt nie chce zdobyć mistrzostwa.

- Słyszałem, że masz wielką zajawkę na koszulki piłkarskie. Jak duża jest twoja kolekcja?

- Mam ich od groma, nawet nie liczyłem. Większości nie kupiłem, po prostu je dostaję. Mam koszulki drużyn z Ekstraklasy, z drugiej, trzeciej ligi, z A-klasy. Mam też trykoty potęg światowych, jak Real, Barcelona czy Bayern. Kiedyś się tym jarałem, ale dziś wolę chodzić w swoich koszulkach, które zaprojektowałem w piłkarskim stylu. Coraz częściej myślę, żeby wystawić te klubowe na jakąś licytację. Jeśli mogą przynieść coś dobrego, to czemu nie.

- A jak ogólnie oceniasz naszą polską piłkę?

- Jest dużo lepiej, naprawdę. Oglądam ligę i śmieję się z takich smaczków, że nikt nie chce mistrzostwa albo że potężne kluby są w strefie spadkowej. Jestem dumny z Termaliki. To, że Termalica przyjeżdża na Łazienkowską i potrafi wygrać, to jest coś. Gdybym był klubem z dużego miasta i pojechał do Niecieczy i dostał lanie... O Boże, nie wiem, jak bym sobie z tym poradził. To straszny wstyd. A dla właściciela i kibiców Termaliki wielki szacun. Ogółem rozgrywki są ciekawe, Jagiellonia jest w gazie, Lech jest mocny. Ekstraklasa dostarcza emocji.

"Widzę wielkich piłkarzy, ale nie widzę pasji"

- Zbliża się koniec kariery Roberta Lewandowskiego. Jak patrzysz na dyskusje o jego przyszłości w kadrze?

- To jest bardzo wrażliwy temat. Nigdy nie powiem złego słowa na Lewandowskiego. To wielki piłkarz, prawdopodobnie obok Zbigniewa Bońka największy w naszej historii. Piękna kariera, niesamowita siła fizyczna w tym wieku. Super nas reprezentuje w Borussii, Bayernie, Barcelonie. Pokazał, że się da, spełnił marzenie taty. Wielki człowiek, jest niesamowity.

Zobacz też: Igor Angulo o dylematach Roberta Lewandowskiego. Barcelona podniesie się z Atletico w Lidze Mistrzów?

- A co sądzisz o obecnej reprezentacji Polski?

- Powiem może mocne słowa, ale Ekstraklasa dostarcza mi więcej frajdy niż reprezentacja. Byłem dumny z kadry 15 lat temu – z Szymkowiaka, Ebiego Smolarka, Żurawskiego. Mieliśmy gorszy autokar, byliśmy sto razy biedniejsi od Niemców, a graliśmy jak równy z równym. Tamci piłkarze byli gorsi technicznie, ale koszulki były upierd*** i za to ich kochałem. Ebi Smolarek dostarczył mi tyle radości... Dzisiaj widzę w kadrze wielkich piłkarzy, ale nie dostrzegam w nich tego, żeby gra dla reprezentacji była dla nich wszystkim. Wydaje mi się, że wchodzi kalkulacja, żeby oszczędzać nogi na mecz w klubie. Oni wychodzą przestraszeni na boisko, nie mają tej pewności siebie, co Hiszpanie czy Niemcy.

Mecz z Ronaldinho i 145 kg na klatę

- Niedługo zagrasz w meczu Galacticos Show u boku Ronaldinho. Jarasz się tym spotkaniem?

- O Boże, kochany! Ależ wtedy były drużyny. Real Madryt naszpikowany gwiazdami, a tu nagle pojawia się Barcelona z Deco i Ronaldinho. W tamtych czasach każda drużyna miała wielkie gwiazdy. Mega się cieszę. To jeden z plusów tego, że robię muzykę na takim poziomie i tworzę największe hity w Polsce. Ten mecz to dla mnie ogromna frajda i gratka dla każdego fana futbolu.

- Na koniec zapytam o ciebie jako sportowca. Widzę, że regularnie trenujesz. Ile wyciskasz na klatę?

- Dzisiaj to raczej walka o przetrwanie (śmiech). Dużo skaczę po scenie, a od kilku tygodni wróciłem do ćwiczeń, ale to bardziej dla samego ruchu. Trzy, cztery lata temu byłem szczuplejszy, ważyłem 78 kg i podnosiłem 145 kg. Teraz pewnie stówkę bym strzelił, ale mój trening jest bardziej obiegowy – podciąganie, jakieś machanie. Najważniejsze, żeby być w formie.

Quiz. Ci piłkarze już nie grają w reprezentacji Polski. Pamiętasz ich?
Pytanie 1 z 17
Jak nazywa się ten piłkarz?
Super Sport SE Google News