- Mateusz Bogusz, po rocznym pobycie w meksykańskim Cruz Azul, jest bliski powrotu do MLS.
- Houston Dynamo ma zapłacić za Polaka łącznie 10 milionów dolarów.
- Transfer do Houston to szansa dla Bogusza na odbudowę formy i powrót do reprezentacji Polski.
- Czy Bogusz podpisze trzyletni kontrakt i odzyska blask w MLS?
Bogusz na ostatniej prostej do Houston Dynamo
Po roku spędzonym w meksykańskim Cruz Azul, Mateusz Bogusz jest bliski powrotu do Stanów Zjednoczonych. Nowym pracodawcą ma zostać Houston Dynamo, które osiągnęło porozumienie z Cruz Azul. Transfer jest dowodem na to, jak mocną pozycję w MLS wypracował sobie Polak podczas występów w Los Angeles FC.
Nuno Gomes zachwycony polskim trio Porto. "Trudno wyobrazić sobie bez nich drużynę" [ROZMOWA SE]
Kulisy trudnych negocjacji i wielkich pieniędzy
Droga do porozumienia nie była prosta. Według doniesień medialnych negocjacje na pewien czas utknęły w martwym punkcie. Powodem był zapis, którego domagało się Cruz Azul, chcąc zagwarantować sobie 30 procent z kolejnego transferu Polaka. Ostatecznie klubom udało się znaleźć kompromis, co otworzyło drogę do finalizacji transakcji.
Kwota, jaką Houston Dynamo ma zapłacić za Bogusza, jest imponująca. Mówi się o łącznej sumie 10 milionów dolarów, na którą składać się ma 6 milionów kwoty podstawowej oraz 4 miliony w formie bonusów uzależnionych od przyszłych osiągnięć zawodnika.
Co on zrobił?! Łukasz Skorupski z koszmarnym błędem w Serie A
Szansa na odbudowę po nieudanym pobycie w Meksyku
Dla Bogusza transfer do Houston to szansa na powrót do formy, którą prezentował w Los Angeles FC. Roczny pobyt w Meksyku nie należał do udanych. To właśnie w MLS jego talent eksplodował. Wracając do Stanów ma szansę na odbudowę i regularną grę.
Jak podał portal meczyki.pl, Bogusz udał się do Houston Dynamo na testy medyczne. Jeśli ich wynik będzie pozytywny, podpisze z nowym klubem najprawdopodobniej trzyletni kontrakt z opcją przedłużenia. Udane występy w barwach Dynamo mogą również otworzyć mu drogę do powrotu do reprezentacji Polski.
Od tych słów Robert Lewandowski aż się zarumieni. Werner Liczka punktuje asa Barcelony [ROZMOWA SE]