- W styczniu Fabian Drzyzga udzielił głośnego wywiadu, w którym mówił o Rosji.
- Kilka miesięcy później dwukrotny mistrz świata w siatkówce wytłumaczył swoje stanowisko na łamach TVP Sport.
- - Gdyby Polska była agresorem... - postawił się w sytuacji Rosjan.
Fabian Drzyzga tłumaczy się z głośnych słów o Rosji
Wiele wskazuje na to, że w kolejnym sezonie Fabian Drzyzga będzie grał w Polsce. Najważniejsze źródła potwierdziły już jego kontrakt z Cuprum Stilon Gorzów, ale obie strony zachowują na razie milczenie. Mimo to, o utytułowanym rozgrywającym wciąż jest głośno. Słynący z bezpośredniego przekazu siatkarz dał o sobie znać, gdy w styczniu na łamach portalu "Siatkarskie Ligi" rozważał powrót do Rosji.
Michał Kubiak wypalił o Rosjanach. I się zaczęło! Wielkie poruszenie
- To, co powiem, może nie będzie miłe, ale niestety społeczeństwo nie wykarmi później mnie i mojej rodziny. To ja będę tym, który będzie kupować np. buty mojej córce, nie będę nikogo o to prosić. Rozumiem, że komuś się to może nie podobać, ale ostatecznie to jest moje życie - mówił wtedy Drzyzga, współczując rosyjskim siatkarzom. Jego słowa wywołały spore poruszenie, a teraz odniósł się do nich w rozmowie z TVP Sport.
Galeria: Monika Drzyzga, żona Fabiana Drzyzgi
Patrzę tylko na sport. Na polityce się nie znam. Nie chciałbym, żeby ludzie tracili życie, majątki i poczucie bezpieczeństwa. To absolutnie podstawowa kwestia. Biorę więc pod uwagę wyłącznie aspekt sportowy i nic więcej. Jeśli wszystko zaczęlibyśmy analizować politycznie, to wiele innych krajów i zawodników też musiałoby zostać zbanowanych - stwierdził dwukrotny mistrz świata.
Nawiązał w ten sposób m.in. do Amerykanów i kontrowersyjnej polityki Donalda Trumpa, ale rozmawiająca z nim Sara Kalisz zwróciła uwagę na różnice między Rosją a USA.
- W Rosji na pewno są też kluby, które nie są finansowane przez państwo. Można tak otwierać wiele drzwi i analizować ten temat pod wieloma kątami. Mogę zrozumieć zarówno ludzi, którzy mówią negatywne rzeczy, jak i tych, którzy mają inne spojrzenie. Ja patrzę tylko na aspekt sportowy. W Rosji można zarobić pieniądze i grać z dobrymi zawodnikami, którym odebrano marzenia. Oni nie mogą uczestniczyć choćby w igrzyskach. Czemu są winni? Czy oni rozpętali tę wojnę? Gdyby Polska była agresorem i byśmy stracili przez to igrzyska, byłbym bardzo wkurzony na swój kraj – po pierwsze przez to, że jest agresorem, a po drugie, że nie da mi spełnić marzeń. Ktoś może się ze mną nie zgodzić, ale oddzielam te dwie rzeczy. Dla mnie sport to sport, a polityka to polityka - zakończył temat Drzyzga.
