Rywalizacja mikstów była ostatnim punktem programu tegorocznych mistrzostw świata juniorów. W zawodach zabrakło Kacpra Tomasiaka. Wicemistrz świata juniorów na skoczni normalnej w Lillehammer już w piątek wystartował bowiem w zawodach Pucharu Świata w Lahti.
Trzykrotny medalista olimpijski nie pojawił się więc i w sobotnim konkursie drużynowym MŚJ. Wówczas Polacy w składzie Kamil Waszek, Szymon Sarniak, Łukasz Łukaszczyk i Konrad Tomasiak zajęli piąte miejsce, tracąc do trzeciej Norwegii 51,3 punktu. Najlepszy z Polaków w tamtych zawodach, Konrad Tomasiak, nie wystąpił jednak w niedzielnym konkursie mikstów.
Adam Małysz, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek na spotkaniu z Karolem Nawrockim [Zdjęcia]
W mikście Polacy skakali w kolejności: Pola Bełtowska, Łukasz Łukaszczyk, Ewa Frączek oraz Kamil Waszek. Zawody rozpoczęły się od solidnej próby Bełtowskiej. Olimpijka z Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo uzyskała 94 metry, co dało jej 108,2 punktu. Znacznie słabiej zaprezentował się Łukaszczyk — jego skok na 85,5 metra był krótszy niż obie próby z sobotniego konkursu drużynowego. Jeszcze trudniejszy moment przeżyła Frączek, która oddała najkrótszy skok całych zawodów – 58,5 metra. Na koniec najlepiej z Polaków spisał się Waszek. Skok na 93,5 metra i 116 punktów nie mogły jednak zmienić losów drużyny.
Strata do miejsc premiowanych awansem była bardzo duża. Ostatnia drużyna, która znalazła się w czołowej ósemce, czyli Szwajcaria, wyprzedziła Polaków aż o 52,8 punktu. W przeciwieństwie do konkursu drużynowego, w którym obecność Kacpra Tomasiaka mogła zwiększyć szanse Polaków na walkę o podium, w rywalizacji mikstów nawet start wicemistrza świata juniorów nie zmieniłby sytuacji naszej reprezentacji.
W finałowej serii dominację potwierdzili Słoweńcy, którzy powiększyli przewagę nad Austriakami do 24,7 punktu. Brązowy medal zdobyli Niemcy.