– Nie patrzyłem zbyt uważnie na wyniki po pierwszej serii, bo między skokami było bardzo mało czasu – trzeba było szybko przygotować się do kolejnego. Ukraińcy jednak bardzo dobrze dziś skakali i na pewno mogą być zadowoleni ze swojego wyniku – mówił nam Tomasiak po konkursie, z takim samym spokojem, z jakim odpowiada chociażby Eurosportowi pod każdą skocznią w Europie.
W pierwszej serii skoczył 132,5 metra, potem pół metra dalej, a na koniec dołożył najlepszy skok, bo na odległość aż 136,5 metra. Zapytaliśmy go po zawodach, czy presja była inna niż na pozostałych skoczniach. – Na pewno przy takiej publiczności skacze się lepiej, choć w samym locie nie słychać aż tak bardzo dopingu. Skoki były jednak dobre, udało się wyciągać dalekie metry i skakać na maksa. W Wiśle było pod tym względem podobnie, choć tutaj ludzi było jeszcze więcej. W trakcie skoków udało mi się jednak odciąć od tej atmosfery albo nawet przekuć ją w swoją przewagę, zamiast w stres – skomentował.
Tak Kamil Stoch żegnał się z Turniejem Czterech Skoczni [Zdjęcia]
Problemy z lądowaniem?
Biorąc pod uwagę fakt, że był pewniakiem do zespołu w sobotnim konkursie duetów, a walka o drugie miejsce toczyła się daleko za jego plecami, Tomasiak od dawna zdaje sobie sprawę, że został liderem drużyny. – Jeśli chodzi o presję związaną z byciem liderem kadry i startami w dużych imprezach, na razie nie zastanawiam się nad tym zbyt mocno. Skupiam się na tym, żeby jak najlepiej skakać i utrzymać formę do mistrzowskich zawodów – podkreślił.
Niepokojące rzeczy w skoku Tomasiaka zaczynają się dziać od raz po lądowaniu. Można zauważyć tendencję do problemów przy odjeździe, gdzie figle płata mu lewa narta. Tomasiak, niczym rasowy wyjadacz skoków na najwyższym poziomie, wyjaśnił nam całą sprawę. – Problem z lewą nartą przy lądowaniu wynika z tego, że ląduję trochę lewym kolanem do środka, przez co narta ustawia się krzywo i trudniej nad nią zapanować. W ostatnich skokach udało się to już poprawić i lądowania były lepsze. Trudno powiedzieć, czy da się to całkowicie wyeliminować – zwykle wychodzi to w trakcie skoku. Staram się nie skupiać na tym przesadnie, bo wtedy byłbym zbyt spięty i lądowanie mogłoby wyjść jeszcze gorzej. Wolę lądować spokojnie, tak żeby wszystko było dobrze „w nogach”.
ZOBACZ TEŻ: Kamil Stoch odstawiony przez Maciusiaka. Zaskakujące decyzja, to zabolało
W niedzielę drugi konkurs na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, tym razem indywidualny. A w nim piątka Polaków: Tomasiak, Kubacki, ale również Kamil Stoch, Maciej Kot i Paweł Wąsek.