Ten skandal wstrząsnął całym światem skoków narciarskich. Norwegowie podczas marcowych MŚ w Trondheim zostali przyłapani na oszustwie z kombinezonami. Przed konkursem na dużej skoczni wszywali w zachipowane już stroje specjalne sznurki, co niezgodnie z regulaminem wpływało na poprawę ich wyników. Skończyło się dyskwalifikacją najlepszych norweskich skoczków, a także całego sztabu szkoleniowego. W trakcie śledztwa podzielono sprawę na dwie kwestie - jedną było zawieszenie Mariusa Lindvika i Johanna Andre Forfanga na 3 miesiące od sierpnia do października, a drugą toczące się postępowanie dyscyplinarne przeciwko trenerom. Właśnie zapadł wyrok.
Ohydny atak Norwegów na Polaków po aferze w skokach! Ciarki żenady gwarantowane
Norwegowie ukarani po największym skandalu w historii skoków
Były trener norweskich skoczków Magnus Brevig, jego asystent Thomas Lobben i członek ekipy serwisowej, krawiec Adrian Livelten zostali zdyskwalifikowani na 18 miesięcy przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) za manipulacje przy kombinezonach skoczków podczas mistrzostw świata w Trondheim. Każdy z nich musi również zapłacić 5 tysięcy euro kary, czyli ok. 50 tysięcy norweskich koron.
- Kara jest wyjątkowo surowa w porównaniu do wcześniejszych przypadków, które kończyły się najwyżej ostrzeżeniami. Wyraźnie widać, że FIS przyjął ostrzejszą linię w stosunku do przypadków łamania regulaminu i sprawa naszych trenerów ma być przykładem - powiedział adwokat Breviga, Pal Kleven, kanałowi telewizji NRK.
Skandal w Zakopanem! Setki litrów nielegalnego alkoholu na Pucharze Świata. Grozi im surowa kara
W podobnym tonie wypowiedzieli się ukarani trenerzy, których oświadczenie przekazał norweski portal "Dagbladet".
"Zawsze zdawaliśmy sobie sprawę, że to, co się wydarzyło, było złe, i że reakcja jest konieczna. Jednocześnie postrzegamy tę reakcję jako nieproporcjonalnie surową w porównaniu z wcześniejszą praktyką w podobnych przypadkach i trudno nam zrozumieć, że jesteśmy traktowani inaczej niż inni w porównywalnych sytuacjach. Dlatego uważamy, że decyzja jest irracjonalnie surowa, i że w praktyce stajemy się kozłami ofiarnymi w obliczu większego problemu systemowego" - skomentowali decyzję FIS Brevig, Lobben i Livelten.
Przypomnijmy, że od razu po wybuchu skandalu cała trójka została zawieszona przez Norweski Związek Narciarski, a następnie zwolniona. Działo się to po konkursie MŚ, w którym Lindvik zdobył na skoczni srebrny medal, ale po dyskwalifikacji został go pozbawiony. Do końca sezonu wszyscy norwescy skoczkowie z MŚ byli zawieszeni, ale od początku tej zimy rywalizują na normalnych zasadach pod wodzą nowego trenera - Rune Velty.
