Nikaido nie zdążył opuścić ZEA przed ostrzałem
Od poprzedniego weekendu sytuacja Japończyka praktycznie się nie zmieniała. Z powodu trudności logistycznych nie dotarł on na zawody Pucharu Świata w lotach narciarskich na Kulm. W środę 24-letni skoczek zamieścił w mediach społecznościowych wpis sugerujący, że wciąż przebywa w jednym z hoteli w Dubaju. Trafił tam w ubiegłym tygodniu z międzynarodowego lotniska w tym mieście po incydencie, w którym kilka osób zostało rannych. Warto przypomnieć, że wstrzymanie, a następnie znaczne ograniczenie ruchu lotniczego było konsekwencją działań wojennych prowadzonych w rejonie Zatoki Perskiej.
Kłopoty Nikaido zaczęły się tydzień temu, gdy odwołano jego lot z Tokio do Europy. Przyczyną była usterka samolotu, którym miał podróżować wraz z kolegą z kadry – Tomofumim Naito. Jak ustalono, nie udało mu się zmienić rezerwacji tak, aby polecieć na Stary Kontynent razem z rodakiem. Trzykrotny medalista olimpijski z Predazzo zdecydował się więc na alternatywną trasę przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Nie zdążył jednak opuścić Bliskiego Wschodu, zanim kraj ten znalazł się pod odwetowymi atakami Iranu, prowadzącego wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem.
Kacper Tomasiak, Władimir Semirunnij i inni na spotkaniu u Ministra Sportu [Zdjęcia]
Na szczęście dobre informacje w piątkowy poranek podał FIS. Nikaido w końcu opuści Dubaj i dotrze do Lahti. Najpierw będzie musiał dolecieć do Helsinek, co ma udać mu się z dwiema przesiadkami: pierwszą w Stambule, drugą w Warszawie. "Nareszcie" - takim opisem okrasił zdjęcie filiżanki kawy, którą umilał sobie czas do faktycznego odlotu z Dubaju.
Mimo nieobecności podczas lotów na Kulm Japończyk utrzymał trzecią lokatę i ma 102 punkty przewagi nad Austriakiem Danielem Tschofenigiem. W Lahti zaplanowano dwa konkursy indywidualne, ten piątkowy będzie składać się tylko z... jednej serii (dołożonej ze względu na odwołany weekend w Ruce kilkanaście tygodni temu). W sobotę drugi konkurs indywidualny, w niedzielę rywalizacja duetów.