- Domen Prevc dominuje w 74. Turnieju Czterech Skoczni, wygrywając oba dotychczasowe konkursy.
- Timi Zajc został dwukrotnie zdyskwalifikowany za nieprzepisowe (za długie) nogawki, co wywołało kontrowersje i uniemożliwiło mu dalszy udział w turnieju.
- Rafał Kot z PZN popiera decyzję o dyskwalifikacji Zajca, podkreślając, że skończyła się taryfa ulgowa dla czołowych zawodników i sport powinien być wolny od nacisków sponsorów.
Turniej Czterech Skoczni. Podwójna dyskwalifikacja i wielka afera
Turniej Czterech Skoczni - jak co roku - dostarcza olbrzymią dawkę emocji. Niestety Polacy raczej robią za tło lepszych rywali. Jaskółką na niebie jest tylko 18-letni Kacper Tomasiak, który po dwóch konkursach (w Obersdorfie i Garmisch-Partenkirchen) zajmuje 9. miejsce w klasyfikacji generalnie. Z kolei Piotr Żyła skakał tak słabo, że został odesłany do domu, a jego miejsce zajął Dawid Kubacki. Na razie niekwestionowanym królem Turnieju Czterech Skoczni jest Słoweniec Domen Prevc, który w cuglach wygrał oba konkursy. Największym przegranym jest natomiast jego rodak - Timi Zajc, który w TCS nie zdobył żadnego punktu, bo dwa razy został zdyskwalifikowany z powodu... zbyt długich nogawek. Na domiar złego oznacza to, że Timi Zajc nie wystąpi także w dalszej części Turnieju Czterech Skoczni. Taka jest konsekwencja podwójnej dyskwalifikacji. Cała sprawa wywołała wielką aferę. Odniósł się do niej także Rafał Kot, członek Polskiego Związku Narciarskiego.
Galeria: Najpiękniejsza polska skoczkini Magdalena Pałasz bez kombinezonu - "Bogini Piękna"
Rafał Kot o dyskwalifikacji Timego Zajca. "Skończyła się taryfa ulgowa dla czołówki światowej"
Podwójnie zdyskwalifikowany Timi Zajc raczej u Polaka sojusznika nie znajdzie. Padły nawet mocne słowa. Rafał Kot docenia za to postawę Mathiasa Hafale, czyli kontrolera sprzętu na zawodach FIS.
Turniej Czterech Skoczni: Tak Niemcy pożegnali Kamila Stocha w Ga-Pa. Aż przeszły nas ciarki!
Mathias Hafele wykazał się odwagą i z ciekawością przyglądam się jego postępowaniu. Wcześniej można było odnieść wrażenie, że premiuje się system, w którym byli równi i równiejsi. Wszyscy pamiętamy poprzedni sezon. Na przykład Karl Geiger skakał w worku na ziemniaki. Teraz wysłano sygnał, że skończyła się taryfa ulgowa dla czołówki światowej. Z niecierpliwością wyczekiwaliśmy, aż tak się stanie
- zaznaczył członek PZN w rozmowie z portalem Sportowe Fakty WP. Rafał Kot wspomniał też bulwersującą historię sprzed lat.
Nie chcę wskazywać konkretnych personaliów, bo nie ma sensu. Niemniej zawodnik z czołówki jednego z turniejów został zdyskwalifikowany. Wówczas na jego korzyść lobbował prezes ważnej telewizji, podważając słuszność wykluczenia i mówiąc, że nie po to płacą miliony jako sponsor, żeby dyskwalifikować ich zawodnika. Sport powinien być wolny od takich sytuacji. Nie ma na nie miejsca
- stanowczo podkreślił działacz.