- Iga Świątek, z nowym trenerem Francisco Roigiem, wygrała pierwszą rundę turnieju WTA w Madrycie, pokonując Darię Snigur 6:1, 6:2.
- Po meczu tenisistka odwiedziła stadion Santiago Bernabeu w Madrycie, spotykając się m.in. z prezesem Realu Madryt Florentino Perezem i bramkarzem Thibautem Courtois'em.
- Wizyta Igi Świątek na stadionie Realu Madryt wywołała szeroki oddźwięk w Hiszpanii.
Iga Świątek wygrywa w Madrycie
Iga Świątek tegoroczny sezon zaczęła bardzo słabo. O ile odpadnięcie w ćwierćfinale Australian Open po porażce z Jeleną Rybakiną można zrozumieć, o tyle późniejsze wyniki Raszynianki w turniejach WTA (m.in. z Magdą Linette) mocno zaskakują. Receptą na poprawę formy Igi Świątek miała być zmiana trenera. Polka rozstała się z Belgiem Wimem Fissette'em i zatrudniła doświadczonego Hiszpana Francisco Roiga. Pierwszy turniej już pod wodzą nowego szkoleniowca jednak także zakończył się klapą. Iga Świątek przegrała w ćwierćfinale z Mirrą Andriejewą (6:3, 4:6, 3:6) i pożegnała się z rywalizacją w Stuttgarcie. Być może jednak najgorsze jest już za polską tenisistką. W czwartek, 23 kwietnia, Iga Świątek pewnie pokonała Darię Snigur i zameldowała się w kolejnej rundzie turnieju WTA w Madrycie. A skoro w Madrycie, to po wygranej przyszedł czas na wizytę na stadionie najbardziej utytułowanego klubu piłkarskiego w Europie - Realu.
Iga Świątek na stadionie Realu Madryt
Polka wraz z innymi tenisistkami i tenisistami pojawiła się na Santiago Bernabeu, gdzie spotkała się m.in. z prezesem "Królewskich" Florentini Perezem i bramkarzem Thibautem Courtois'em, który nota bene wcześniej był na meczu Igi Świątek. Fotografie z wizyty naszej zawodniczki szybko stały się ważnym tematem w Hiszpanii. W całym kraju huczy o zdjęciach Igi Świątek, ale nie wszystkim się one spodobają. W końcu Real Madryt ma mnóstwo zagorzałych kibiców, ale też sporą liczbę antyfanów. Podejrzewamy (oczywiście z przymrużeniem oka), że fotki Igi Świątek niekoniecznie spodobały się dwóm Polakom występującym w barwach FC Barcelona, czyli największego rywala "Królewskich". Mowa oczywiście o Robercie Lewandowskim i Wojciechu Szczęsnym. Z drugiej strony, gdyby Iga Świątek grała w Barcelonie, to pewnie odwiedziłaby Camp Nou.