Iga Świątek przegrała w ćwierćfinale Australian Open 2026 z Jeleną Rybakiną (5:7, 1:6). Po meczu polska tenisistka z pokorą przyjęła porażkę. - Najbardziej chciałabym teraz wyjść na kort treningowy i poprawiać te rzeczy, których nie zdołałam do końca w okresie przygotowawczym. Nie mam potrzeby od razu oglądać tego meczu, bo wiem, co poszło nie tak - tłumaczyła na konferencji prasowej. Zdecydowanie więcej emocji wzbudziła w niej sytuacja z udziałem Coco Gauff, która po wtorkowej porażce w ćwierćfinale AO z Eliną Switoliną została nagrana w podziemiach kortu, gdy wyładowywała złość, rozbijając rakietę.
Bezradność i wściekłość Coco Gauff! Elina Switolina zdemolowała Amerykankę w Australian Open!
Iga Świątek grzmi po Australian Open! "Jesteśmy tenisistami czy zwierzętami w zoo?"
- Może należałoby o tym porozmawiać, bo czuję, że prywatność na tym turnieju mamy tylko w szatni. Uważam, że pewne rzeczy nie powinny być transmitowane - komentowała później Gauff, która nie miała świadomości, że jest nagrywana w ustronnym miejscu. Po jej stronie zdecydowanie stanęła Świątek.
- Pytanie brzmi, czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet gdy defekują? Oczywiście przesadzam, ale byłoby miło mieć trochę prywatności. Przestrzeń, w której możesz coś robić, nie będąc obserwowaną przez cały świat - wypaliła Polka po swoim ćwierćfinale, cytowana przez PAP.
Przybijające, co stało się z Igą Świątek! Bolesna prawda. Ekspert bije na alarm
Wiceliderka rankingu WTA nawiązała też do swojej sytuacji, gdy kamery nagrały moment, w którym nie została wpuszczona do strefy dla zawodników, ponieważ zapomniała akredytacji i pomogła jej dopiero Daria Abramowicz.
- Moim zdaniem nie powinno tak być. Powinniśmy być obserwowani na korcie i w trakcie obowiązków mediowych. To jest nasza praca. Nie jest nią natomiast stanie się memem, kiedy zapomniało się akredytacji. To na pewno jest zabawne. Ludzie mają o czym mówić, ale nie uważam, żeby to było konieczne - stwierdziła Świątek.
W kompleksie, w którym rozgrywany jest turniej Australian Open, dodatkowe kamery zainstalowano w 2016 roku. Już w 2019 r. uznany Novak Djoković zwracał uwagę, że to przeszkadza, choć "żyjemy w społeczeństwie Wielkiego Brata i chyba trzeba się z tym pogodzić".
