Kolejny raz Iga Świątek dociera do drugiego tygodnia turnieju Wielkiego Szlema, gdzie rywalizacja nabiera prawdziwych rumieńców. Wbrew temu, co twierdziła między innymi Danielle Collins, polska tenisistka po słabszych meczach w United Cup wróciła na swój poziom podczas Australian Open. W 1/8 finału czekała ją niespodziewana potyczka z reprezentantką gospodarzy Maddison Inglis, która do turnieju głównego awansowała z kwalifikacji. I została jedyną Australijką w drugim tygodniu AO, co jeszcze przy okazji starcia z drugą rakietą świata oznaczało niemal pewne granie na głównym korcie im. Roda Lavera w tzw. "prime time". Ale niekoniecznie dla Świątek, która robiła wszystko, aby zagrać z Inglis w sesji dziennej! To było zupełnie nie po myśli organizatorów.
Australian Open DRABINKA i WYNIKI kobiet: Z kim gra Iga Świątek kolejny mecz w 4. rundzie?
Australian Open: Wielka kłótnia Igi Świątek z organizatorami
Kulisy kuluarowego starcia przed 1/8 finału AO przedstawił legendarny Jim Courier, który pracuje w trakcie tego turnieju dla australijskiego nadawcy. Amerykanin, zwycięzca 4 turniejów wielkoszlemowych, opowiedział o kłótni na linii Świątek - organizatorzy na antenie Tennis Channel.
- Wczorajsze spotkanie dotyczące planu gier potwornie się przeciągnęło. To była wręcz bitwa! Świątek chciała grać w ciągu dnia, a australijska telewizja za wszelką cenę chciała, by Australijka grała w "prime time". W końcu za to płacą duże pieniądze. Była o to naprawdę długa kłótnia i ostatecznie telewizja dostała to, czego chciała - zdradził Courier.
Mecz Świątek z Inglis otworzył wieczorną sesję na korcie centralnym w Melbourne. Co ciekawe, to dużo lepsza godzina także dla kibiców w Polsce (9 rano), co zauważył również były tenisista. Dlatego dziwił się postawie Świątek, choć jej idea wydaje się dość prosta - część drabinki turniejowej "2" rozegra ćwierćfinały w środę rano, a już następnego dnia odbędą się półfinały WTA. Polka chciała mieć zapewne więcej czasu na regenerację przed ćwierćfinałem.
