Sabalenka vs. Kyrgios
Za organizacją wydarzenia w Dubaju stała agencja menedżerska Evolve, założona w 2022 roku przez Naomi Osakę oraz jej wieloletniego agenta Stuarta Dugida, który w przeszłości współpracował m.in. z Agnieszką Radwańską. Co istotne, Osaka na tydzień przed meczem opuściła szeregi agencji, dzięki czemu ominęła ją krytyka, która w ostatnich dniach spadła na organizatorów i uczestników „Wojny Płci”.
Niedzielny pojedynek był symbolicznym nawiązaniem do legendarnego meczu z 1973 roku, w którym Billie Jean King pokonała 55-letniego Bobby’ego Riggsa. Tamto spotkanie, oglądane w Stanach Zjednoczonych przez ponad 50 milionów widzów, stało się ważnym elementem walki King o równość nagród finansowych w tenisie. Właśnie w tym samym roku US Open wprowadził równe premie dla kobiet i mężczyzn.
Sabalenka chce rewanżu z Kyrgiosem
Aby zwiększyć szanse Sabalenki, zdecydowano się na kilka modyfikacji zasad. Po jej stronie kort był o dziewięć procent mniejszy, a dodatkowo oboje zawodnicy mogli korzystać tylko z jednego serwisu, co miało ograniczyć atuty potężnie serwującego Australijczyka. Zabiegi te nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Kyrgios, mimo że od dwóch lat zmaga się z problemami zdrowotnymi i obecnie zajmuje dopiero 671. miejsce w rankingu, bez większych trudności zwyciężył 6:3, 6:3 z liderką światowego tenisa.
Sabalenka nie przejmuje się jednak krytycznymi opiniami i już myśli o rewanżu. – Zdecydowanie zrobiłabym to jeszcze raz. Lubię brać rewanż i wyrównywać rachunki – podkreśliła.
Tym razem Białorusinka opowiada się jednak za innym formatem rywalizacji. – Następnym razem zagrajmy na innych zasadach. Nie do końca byłam przygotowana na te zmiany i było to dla mnie wymagające. Wolałabym pełnowymiarowy kort i dwa serwisy. To bardziej wyrównałoby nasze szanse – stwierdziła, co może zaskakiwać, bo wprowadzone modyfikacje miały działać właśnie na jej korzyść.