- Iga Świątek wycofała się z turnieju WTA 1000 w Madrycie z powodu choroby, przegrywając z Ann Li.
- Polska tenisistka odczuwała objawy wirusa już od dwóch dni, ale mimo złego samopoczucia wyszła na kort.
- W trakcie meczu Świątek doświadczyła zawrotów głowy i utraty koordynacji, co zmusiło ją do poddania spotkania.
- Dowiedz się więcej o przyczynach rezygnacji Igi Świątek i jej planach na najbliższe dni.
Iga Świątek odpadła z turnieju WTA 1000 w Madrycie po kreczu w meczu z Amerykanką Ann Li. Przegrywała wtedy 6:7, 6:2, 0:3 i 0-30. Polka prawdopodobnie złapała wirusa żołądkowego, z którym zmaga się wielu tenisistów w stolicy Hiszpanii. Czuła się fatalnie już dwa dni przed meczem. Mimo to wyszła na kort i próbowała walczyć.
NIE PRZEGAP: Dramat Igi Świątek. Poczuła się fatalnie na korcie i poddała mecz!
- Przez ostatnie dwa dni czułam się okropnie. Myślę, że mam jakiś rodzaj wirusa. Przez kilka godzin czułam się dobrze, ale w innych naprawdę bardzo źle - powiedziała Iga Świątek cytowana przez hiszpański serwis Puntodebreak.com. - Słyszałam, że coś krąży w szatni – jakiś wirus chodzi po ludziach. Wiem, że za parę dni będzie w porządku, ale dziś czułam się jakbym miała zerową energię, zerową stabilność. Czułam się bardzo źle fizycznie, a wczoraj było nawet gorzej. Myślałam, że może dziś będzie lepiej i może rzeczywiście trochę było, ale nie na tyle, żeby grać tak długo. Wiedziałam, że będzie trudno, ale i tak chciałam spróbować, bo już bywałam chora kilka razy w karierze i udało mi się wygrywać większość tych meczów. Wszystko zależało od tego, jak źle się poczuję, a tym razem było zdecydowanie gorzej niż poprzednio - dodała Iga.
ZOBACZ: Wiadomo, co dolega Idze Świątek! Czy zagra w kolejnym turnieju?
Iga Świątek mimo bardzo złego samopoczucia przystąpiła do rywalizacji z Ann Li. Tak tłumaczy swoją decyzję.
- Chciałam dać sobie szansę i zobaczyć, jak to będzie. Jeszcze nie rozmawiałam z moim zespołem o najbliższych dniach i logistyce przed podróżą do Rzymu. Najprawdopodobniej pojedziemy trenować gdzie indziej, bo warunki w Rzymie są zupełnie inne niż tutaj. Mamy dużo czasu. Najważniejsze jest, żebym mogła wyzdrowieć. Będę potrzebowała kilku dni, żeby pozbyć się tego wirusa, ale mam nadzieję, że za trzy-cztery dni będzie już dobrze i będę gotowa. Wtedy zacznę treningi - stwierdziła Iga Świątek.
Potężny kryzys fizyczny przyszedł w trzecim secie. Iga Świątek tak opisała swoje samopoczucie pod koniec meczu z Ann Li.
- Czułam, że mogę mieć szansę, ale w trzecim secie miałam zawroty głowy i zamglone widzenie, jakby straciłam koordynację. Nie mogłam nawet nic wypić. Zawsze na korcie czuję się pełna energii, a dziś energia spadła mi drastycznie. Do początku trzeciego seta jeszcze myślałam, że mam szansę, ale tak to się skończyło. Nie pamiętam dokładnie poprzedniego razu, kiedy się wycofałam. Rzym w 2023 roku? Tak, ale to była kontuzja. Zawsze chcę walczyć do końca, ale jeśli czuję, że nie dam rady – tak jak wtedy w Rzymie – nie ma sensu ciągnąć dalej - dodała Polka.
