- Polska łyżwiarka Kamila Sellier, ranna podczas igrzysk, wreszcie wróciła do domu po leczeniu we Włoszech.
- Po wypadku na lodzie, w którym doznała urazu twarzy, przeszła operację i diagnostykę oka.
- Podzieliła się zdjęciami z bliskimi, a jej jedno słowo wywołało falę komentarzy.
- Jakie wyzwania czekają ją w dalszym procesie rekonwalescencji i czy wróci do pełni sił?
Występująca w short-tracku Kamila Sellier doznała urazu twarzy podczas ćwierćfinałowego biegu na 1500 metrów. Podczas upadku została uderzona przypadkowo ostrzem łyżwy w twarz przez Kristen Santos-Griswold. Zakrwawioną Polkę zniesiono z lodowiska na noszach i przetransportowano do szpitala. Uszkodzeniu uległa jedna z kości twarzy, więc w nocy z piątku na sobotę Kamila Sellier przeszła zabieg. Przez weekend nasza łyżwiarka była poddawana dalszej diagnostyce dotyczącej oka.
Tak Kamila Sellier wygląda poza lodowiskiem. Ma zagranicznego męża
W sobotę Kamila Sellier przekazała dobre informacje. Napisała, że „ma się całkiem dobrze”. W niedzielę z kolei odniosła się do sytuacji rywalki i zwróciła się z prośbą, by nie obwiniać Kristen Santos-Griswol za jej wypadek i uraz. W poniedziałek mogła wreszcie opuścić szpital i wrócić do kraju samochodem.
W środę Kamila Sellier była już w domu, w Elblągu. Z kibicami podzieliła się zdjęciami z ukochanym mężem i psami. "Home" (dom po angielsku) - napisała.
Kamila Sellier musi wrócić na badania do Włoch
Łyżwiarkę czeka jeszcze powrót do Mediolanu. Na kolejne badania.
"Kamila została w poniedziałek wypisana ze szpitala i teraz pozostaje czekać na dalsze testy. Za tydzień mamy kolejną wizytę w Mediolanie, bo tam rozpoczęto leczenie. Chcemy jednak równocześnie sprawdzić wszystko, co możemy po naszej, polskiej stronie. W końcu mamy w kraju najlepszych specjalistów od medycyny także tej sportowej" — powiedział szef misji olimpijskiej, Konrad Niedźwiedzki.