Dziki Warszawa stopniowo powiększały przewagę nad ekipą Miasto Szkła Krosno i do przerwy prowadziły 49:37. W trzeciej kwarcie warszawski zespół prowadził już 22 punktami. Przed ostatnią partią nie zapowiadało to tak wielkich turbulencji, w których znaleźli się gospodarze. Ambitny beniaminek odrobił w niej aż 17 punktów! W ekipie Miasto Szkła Krosno prym wiódł duet: Jairus Hamilton (20 pkt) i Benjamin Shungu (17 pkt).
Demolka w Orlen Basket Lidze. Legia Warszawa nie dała szans rywalom, niewiarygodny wynik
Maros Kovacik: To nie pierwszy raz, gdy gonimy wynik i robimy to za późno
- Wiedzieliśmy doskonale jak ten mecz będzie wyglądał - powiedział trener Maros Kovacik. - Wiemy, że Dziki grają w Warszawie bardzo agresywnie. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki i szybki mecz. W pierwszych kwartach nie dostosowaliśmy się do agresywnego poziomu grania Dzików. To nie pierwszy raz, gdy gonimy wynik i robimy to za późno. Zawsze reagujemy za późno. Mam nadzieję, że w następnych meczach będziemy tak walczyć, jak w ostatnich kwartach. Ale od pierwszej minuty - podsumował opiekun beniaminka.
Marco Legovich: Jestem rozczarowany czwartą kwartą
W warszawskim zespole brylowało trio: Tahlik Chavez (25 pkt), Rivaldo Soares (20 pkt) i Dontay Caruthers (19 pkt). Trener Marco Legovich nie ukrywał irytacji postawą drużyny w ostatniej kwarcie, która oddała w niej inicjatywę gościom.
- Powinniśmy podziękować kibicom, którzy zostali z nami do końca meczu - wyznał Marco Legovich. - Czwarta kwarta, jak powiedziałem chłopakom, była najgorszą kwartą w tych 17 meczach. Nie podobało mi się. Jestem bardzo rozczarowany tym, jak technicznie podeszliśmy do czwartej kwarty, ile strat popełniliśmy. Jestem rozczarowany przede wszystkim postawą naszych zawodników. Wielu z nich było poza grą - punktował.
To było dziesiąte zwycięstwo Dzików. Stołeczny zespół zajmuje szóste miejsce, a Miasto Szkła Krosno zamyka tabelę Orlen Basket Ligi. W następnej kolejce Dziki zagrają z Treflem Sopot.
Trener Dzików mówi, że to się nie może powtórzyć
- Musimy być lepsi - zapowiedział trener Dzików. - Dopóki będę głównym trenerem to sytuacja, jak prezentowaliśmy się jako zespół w czwartej kwarcie, nie może się więcej powtórzyć. Krosno na koniec próbowało dać z siebie wszystko, żeby wrócić do gry, tak jak to robią również w ostatnich meczach. To była absolutnie nasza wina i kwestia naszego podejścia - podkreślił Legovich.
Jeszcze kilka dni temu grał w meczu. Nie żyje 30-letni polski koszykarz