- Finał Mistrzostw Świata 1998 miał być koronnym występem Ronaldo, lecz tuż przed meczem z Francją wydarzył się dramatyczny, tajemniczy atak.
- Brazylijski fenomen doznał silnych konwulsji i drgawek, a jego szokujący występ na boisku do dziś rodzi pytania o kulisy tej niewytłumaczalnej sytuacji.
- Odkryj prawdziwe tło jednego z największych dramatów w historii futbolu i dowiedz się, jak Ronaldo ostatecznie zdołał się odkupić.
Wielkimi krokami zbliża się finał Mistrzostw Świata 2026, a wraz z nim rosną emocje kibiców na całym świecie. To idealny moment, by przypomnieć sobie jeden z najbardziej dramatycznych i tajemniczych momentów w historii mundiali. Jego głównym bohaterem był piłkarz uznawany za fenomen – Ronaldo. Finał w 1998 roku na Stade de France w Paryżu miał być jego koronnym występem. Zamiast tego, zamienił się w koszmar, którego kulisy do dziś budzą dreszcze.
Szok na Stade de France. Gdzie jest Ronaldo?
12 lipca 1998 roku. Reprezentacja Brazylii, obrońca tytułu, staje naprzeciw gospodarzy, Francji. Wszyscy czekają na popis 21-letniego Ronaldo, ówczesnego zdobywcy Złotej Piłki i największej gwiazdy turnieju. Jednak na godzinę przed meczem dzieje się coś niewytłumaczalnego. Rozdawane są składy, a na liście próżno szukać nazwiska "Il Fenomeno". Na stadionie i w lożach prasowych wybucha chaos.
- Arkusz ze składem został rozdany jak zwykle. Ku zdumieniu wszystkich, nie było na nim nazwiska Ronaldo. Ludzie wstawali, machali rękami i pytali, co się dzieje? Siedzieliśmy tam w absolutnym zamęcie przez dłuższą chwilę - wspominał legendarny komentator BBC, John Motson.
Przeczytaj także: Trener zaczął obrażać Wojciecha Szczęsnego! "Przyszedł nawalony". Szokująca historia
Nikt, łącznie z obecnym na stadionie Pelém, nie wiedział, co się stało. Dziennikarze gorączkowo próbowali ustalić fakty. Czy to pomyłka? Czy może element gry psychologicznej? Po kilkudziesięciu minutach pojawił się nowy skład, tym razem z Ronaldo w wyjściowej jedenastce. Zamieszanie jednak tylko narosło.
Konwulsje, piana na ustach i podróż do szpitala
Prawda o tamtych wydarzeniach wyszła na jaw znacznie później i okazała się bardziej przerażająca niż jakiekolwiek domysły. Wczesnym popołudniem, w pokoju hotelowym, Ronaldo doznał silnego ataku konwulsji. Jego współlokator, Roberto Carlos, w panice wezwał pomoc. Lekarze zastali nieprzytomnego piłkarza, który przez kilka minut walczył z drgawkami.
Ronaldo został przewieziony do szpitala, gdzie spędził trzy godziny na badaniach. Testy nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Mimo to, zawodnicy byli w szoku, a atmosfera w drużynie siadła. Na stadion jechali w grobowej ciszy.
Zobacz też: Tomasz Iwan z 18 lat młodszą narzeczoną na Gali Ekstraklasy. O jej dekolcie mówili wszyscy!
Cień "Fenomeno" i teorie spiskowe
Na krótko przed pierwszym gwizdkiem Ronaldo pojawił się na stadionie i oświadczył trenerowi Mário Zagallo, że chce grać. Selekcjoner, postawiony pod ogromną presją, uległ gwieździe.
Niestety, na boisku był tylko cieniem samego siebie. Ospały, nieobecny, snuł się po murawie, nie stwarzając żadnego zagrożenia. Brazylia przegrała z Francją 0:3, a występ Ronaldo stał się pożywką dla niezliczonych teorii spiskowych. Jedna z nich głosiła, że sponsor techniczny, firma Nike, zmusiła zawodnika do gry wbrew zaleceniom lekarzy. Sprawa trafiła nawet do brazylijskiego parlamentu, ale nigdy nie znaleziono na to dowodów.
Przeczytaj także: Francja - Maroko. Skandal pod hotelem, w Paryżu szykują się na armagedon!
Odkupienie cztery lata później
Dramat z 1998 roku na zawsze odcisnął piętno na psychice Ronaldo. Cztery lata później, podczas mundialu w Korei i Japonii, historia mogła się powtórzyć. W dniu finału z Niemcami piłkarz panicznie bał się położyć spać.
- Byłem bardzo przestraszony, że to się powtórzy - przyznał Ronaldo w wywiadzie dla BBC.
Ronaldo jednak wyszedł na finał w Jokohamie jak odmieniony. Strzelił Niemcom dwa gole, zapewnił Brazylii piąty tytuł mistrza świata i został królem strzelców turnieju, zamykając tym samym najmroczniejszy rozdział w swojej karierze. To historia, która pokazuje, że nawet najwięksi herosi futbolu toczą swoje własne, ludzkie bitwy.