- Adrian Błąd, pomocnik GKS Katowice i współtwórca historycznego awansu, niespodziewanie opuścił początek sezonu.
- Piłkarz ujawnił wstrząsającą prawdę: w przerwie letniej przeszedł zawał serca, co dramatycznie zmieniło jego życie.
- Dowiedz się, jak Błąd walczy o powrót na boisko, co radzi wszystkim w kwestii zdrowia i dlaczego jego historia jest tak ważna.
To jego dziesiąty sezon w śląskim klubie. Po raz ostatni zagrał w ostatniej kolejce minionych rozgrywek. Wszedł na boisko w 78. minucie meczu z Pogonią Szczecin, gdy w doliczonym czasie GKS strzelił gola na 1:1, który zapewnił promocję do Europy. W tym sezonie piłkarz obserwuje poczynania kolegów z trybun.
- Mogę powiedzieć troszkę żartobliwie, że w ostatnim meczu tamtego sezonu chłopcy zrobili mi troszkę psikusa - oznajmił Błąd w Canal+ Sport. - Wywalczyliśmy europejskie puchary i moje serce troszkę tego nie wytrzymało, tych emocji, tego wszystkiego. Po pewnym czasie stwierdzono u mnie zawał serca - dodał.
Sytuacja miała miejsce w przerwie letniej, gdy piłkarz był w domu.
- Poczułem ból w plecach, głowę mi zblokowało - opowiadał Błąd w rozmowie ze „Sportem”. - Po przyjeździe karetki przebadano mnie, a ciśnienie było w normie. Jednak po dziesięciu minutach nagle skoczyło do 230. Zabrano mnie do szpitala w Sosnowcu, gdzie spędziłem sześć dni. Nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji. Obrazowo mówiąc, to tętnica wchodziła mi do serca. Dopiero teraz do wyszło. Śmiałem się, że z Pogonią zagrałem na stoperze, wywalczyłem puchary i tak mi serce stanęło - przyznał.
Punkt wart Talara! Widzew był o krok, ale Śląsk grał do końca!
Piłkarz jest pełen optymizmu. Cały czas jest pod kontrolą lekarzy. Ma nadzieję, że niebawem wróci do gry.
- Dosyć to przeżywałem - wyjawił Błąd. - Było dużo badań. Myślę, że już niedługo dostanę zielone światło na to, żebym mógł wybiec na zielony trawnik. Mam nadzieję, że za chwilę dane mi będzie już być razem z zespołem i przeżywać dalej mecze - tłumaczył.
Marek Papszun o występie Legii. "Piast lepiej zareagował, nie miał nic do stracenia"
Błąd jest przy drużynie. Wspiera ją na każdym kroku. Z trybun podziwiał popis GKS w wygranym 5:0 meczu z Wisłą Płock.
- Przez ostatni czas dużo się działo - wyznał Błąd. - Przez ostatni czas dużo się działo, ale na całe szczęście mam wsparcie, czy to w rodzinie, ale także we własnej szatni. Na co dzień byłem z chłopakami, czy to w treningach, czy to na meczach. Byłem nawet na meczu wyjazdowym z Hapoelem. Dane było mi pojechać, więc bardzo się z tego cieszę - podkreślił.
Zwrócił się także z apelem, aby każdy nie lekceważył i kontrolował stan swojego zdrowia.
- Jak najbardziej mogę zachęcać do badań. Myślę, że zwykłe badania mogą niekiedy nie wykryć poważnych chorób. Im bardziej człowiek zadba o własne zdrowie, tym jest pewniejszy, że nic mu się - przekonywał Błąd.
Legendy Legii wracają! Radović, Vrdoljak i Odjidja-Ofoe znów na Łazienkowskiej