Leśnodorski pojawił się na Żylecie: To zupełnie co innego, niż 10 lat temu
Nie ma nic dziwnego w tym, że jeśli zespół notuje fatalne wyniki, to część kibiców rezygnuje z chodzenia na mecze. A Legia, która przyzwyczaiła swoich fanów do wygrywania, prezentuje się znacznie poniżej oczekiwań, więc trudno też dziwić się reakcji kibiców. Do sprawy odniósł się także były współwłaściciel Legii Warszawa, Bogusław Leśnodorski. Zwrócił on uwagę, że w ostatnim czasie mocno zmienił się profil fana, który chodzi na mecze stołecznego klubu na tzw. Żyletę, czyli sektor dla najbardziej zagorzałych fanów zespołu. Leśnodorski sam wybrał się tam podczas jednego ze spotkań i w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat tego, co zobaczył.
Legia Warszawa zaliczyła kolejną wtopę! Tym razem nie na boisku. Ręce opadają
Leśnodorski ocenił, że Żyleta mocno zmieniła się w ostatnich latach. – Ostatnio byłem na Żylecie. I doszedłem do wniosku, że to już jest zupełnie co innego, niż jeszcze 10 lat temu. Teraz jest więcej dzieciaków, nastolatków, momentami miałem wrażenie, że jestem w środku jakiegoś happeningu hipsterskiego – stwierdził niespodziewanie. Zaraz po tym przyznał, że rozumie, dlaczego tak się dzieje. – Oczywiście Żyleta to ciągle Żyleta. Ale nie da się ukryć, że cała masa ludzi, którzy wychowali się na Żylecie - będących w twoim wieku, starszych, czy nawet sporo starszych ode mnie - przestała chodzić na mecze. Bo to przestało być przyjemne – dodał.
Trudno się z tą oceną nie zgodzić – Legia jeszcze w latach 2013-2021 aż 7-krotnie wygrywała polską ligę! Tym samym mocno rozpieściła kibiców. Co więcej, choć w ostatnich kilka lat brakowało sukcesów w Ekstraklasie, to wciąż był to czołowy polski zespół, dobrze radzący sobie w Pucharze Polski i europejskich pucharach. Dlatego też trwający sezon jest takim policzkiem dla kibiców i wielu z nich traci cierpliwość do zespołu. Nową jakość do zespołu ma wprowadzić Marek Papszun, który przejął zespół przed startem przerwy zimowej i ma kilka tygodni na nowe porządki. Pierwszy mecz po przerwie Legia zagra 1 lutego.
Dan Petrescu ma poważne problemy. Co się dzieje z byłym trenerem Wisły Kraków?