Rewolucja w Ekstraklasie! Rekordowe pieniądze, transfery za 15 mln euro i koniec błędów sędziowskich. Prezes ujawnia plany

Nadchodzi rewolucja w polskiej piłce! Prezes Ekstraklasy SA, Marcin Animucki, w rozmowie z „Super Expressem” zdradza plany na historyczny, setny sezon rozgrywek. Mówi o rekordowych pieniądzach, które popłyną do klubów, o transferach za kwoty rzędu 10-15 milionów euro i o technologicznej rewolucji, która na zawsze zmieni sędziowanie.

Marcin Animucki, prezes Ekstraklasa SA dla "Super Expressu"
  • Prezes Ekstraklasy SA zapowiada rewolucję w polskiej piłce na stulecie rozgrywek, obiecując historyczne zmiany i rekordowe inwestycje.
  • Kluby otrzymają rekordowe pieniądze, transfery osiągną miliony euro, a mistrz Polski zyska gwarantowany awans do europejskich pucharów.
  • Dowiedz się, jak nowoczesna technologia, w tym półautomatyczny spalony, raz na zawsze wyeliminuje błędy sędziowskie i zmieni oblicze ligi!

Stulecie Ekstraklasy i rekordowe pieniądze

Super Express”: - Zanim o Ekstraklasie, to na początek o mundialu. Jak się panu podoba to, co widzimy w Ameryce, włącznie z nowinkami sędziowskimi i całą tą nową otoczką?

Marcin Animucki: - Mundial w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku na pewno ma inne oblicze niż kilka poprzednich mistrzostw. Widzimy wiele elementów multimedialnego show, a od strony sportowej mamy kilka nowinek sędziowskich, np. sprawdzanie przez VAR drugich żółtych kartek. Rozmawialiśmy o tym z przedstawicielami IFAB, więc wiedzieliśmy, w którą stronę to pójdzie, natomiast kibice muszą się przyzwyczaić do kilku widocznych zmian.

- Przejdźmy do stulecia Ekstraklasy. Jakie są plany na ten jubileuszowy sezon?

- Rzeczywiście, pierwsze rozgrywki w formule ligowej odbyły się w 1927 roku, dlatego sezon 2026-2027 jest dla nas wyjątkowy. Kilkanaście dni temu zaprezentowaliśmy nową, dedykowaną piłkę Ekstraklasa PRO z jubileuszowym logo. Pokazaliśmy też odświeżone trofeum Mistrza Polski w barwach złota. Planujemy wiele interakcji z kibicami, kluby też szykują specjalne wydarzenia z tej okazji. Kulminacja obchodów nastąpi w 27. kolejce, która odbędzie się 3-4 kwietnia, równo sto lat od pierwszej kolejki ligowej. Dzięki pracy Departamentu Logistyki Rozgrywek właśnie wtedy odbędzie się mecz Wisła – Legia, a to jedyne drużyny z Ekstraklasy z przyszłego sezonu, które występowały również w inauguracyjnym sezonie w 1927 roku.

Przeczytaj także: Sensacyjny transfer w Ekstraklasie! Jeden z najlepszych piłkarzy już u rywali. "1,7 mln euro"

- Wielki futbol to wielkie pieniądze. Za poprzedni sezon kluby otrzymały od was prawie 300 milionów złotych. Ta kwota będzie rosła?

- Tak, za zeszły sezon do klubów powędrowały już 294 miliony złotych, z czego mistrz Polski otrzymał około 35-36 milionów. Byliśmy umówieni na 290 milionów, ale w związku z historyczną sytuacją i występem piątej drużyny w eliminacjach europejskich pucharów, dołożyliśmy dla niej bonus w wysokości ponad 4 milionów złotych. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach przekażemy jeszcze lepsze informacje, bo być może po ostatecznym rozliczeniu sezonu kluby dostaną kolejny zastrzyk gotówki. Budżet na przyszły rok poznamy w połowie lipca.

- Kluby zarabiają też na frekwencji, a ta rośnie w imponującym tempie. Spodziewacie się dalszych wzrostów?

- Po okresie COVID-u jesteśmy najbardziej dynamicznie rosnącą ligą pod względem frekwencji. W tym sezonie na stadionach pojawiło się 4 miliony 150 tysięcy osób, co oznacza wzrost o 7,2% rok do roku. Symboliczny był koniec sezonu, gdy na wszystkich dziewięciu stadionach wyprzedano bilety. Te wyniki dają nam 8-9 miejsce w Europie pod względem frekwencji. Liczymy na kolejne świetne wyniki w tym obszarze, bo dołączają do nas beniaminkowie z dużymi stadionami i tysiącami wiernych fanów, jak Śląsk Wrocław i Wisła Kraków.

Więcej Polaków w lidze i transfery za miliony euro

- Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Co jest waszym celem do poprawy?

- Pod względem frekwencji i przychodów jesteśmy w europejskim top 10. W rankingu UEFA zajmujemu 12. miejsce, a walka o pierwszą dziesiątkę jest możliwa, ale wymaga dużo pracy. Są dwa obszary, gdzie możemy osiągnąć więcej. Pierwszy z nich to transfery wychodzące. Za sezon 24/25 zarobiliśmy na nich około 50 milionów euro. Dla porównania, liga duńska czy norweska notują przychody w zakresie 120-150 milionów euro rocznie. Musimy nauczyć się lepiej wprowadzać zawodników z akademii. Drugi element to przychody z dnia meczowego, gdzie również widzimy pole do wzrostów.

Zobacz też: Michal Gasparik o nowej roli Lukasa Podolskiego w Górniku. „Będzie brakować jego krzyku”

- Dotknął pan problemu młodych Polaków. Wciąż w Ekstraklasie jest wielu obcokrajowców. Była próba wprowadzenia limitu, ale się nie powiodła. Czy młodzi Polacy dostaną większą szansę?

- Dla mnie ważniejsza jest jakość niż liczba zawodników. Na ostatniej gali Ekstraklasy nagrody w wielu kategoriach zdobyli właśnie młodzi Polacy. To jest ważny punkt wyjścia. Z drugiej strony, wciąż około 45% zawodników w lidze to gracze krajowi. Cieszy też, że obcokrajowcy są coraz lepsi – to już nie są „starzy Słowacy” sprzed 10 lat, a naprawdę jakościowi gracze, jak Ishak czy Gholizadeh, którzy budują jakość rozgrywek. Naszym celem jest wejście do TOP 10 w Europie i musimy wykorzystywać wszystkie narzędzia, które nas do tego przybliżą.

- A co z transferami przychodzącymi? Kiedyś milion euro za zawodnika to była astronomiczna kwota. Dziś płaci się pięć razy więcej. Czy doczekamy się transferów rzędu 10-15 milionów euro do polskiej ligi?

- Już dzisiaj kluby grające w pucharach przekraczają budżet 100 milionów złotych, a Lech Poznań zapewne przekroczy 200 milionów złotych przychodu. Coraz więcej klubów jest gotowych na duże wydatki transferowe. Rozruszał się również rynek wewnętrzny, kluby coraz chętniej transferują graczy między sobą, co bardzo cieszy. Budżety są solidniejsze, co pozwala inwestować nie tylko w wartość sportową, ale jednocześnie w rozwój klubowych akademii czy infrastruktury.

- Jak zmieniają się właściciele klubów?

- Przede wszystkim chcę każdemu z nich podziękować za olbrzymie zaangażowanie. Czuję ich wsparcie na co dzień. Zauważamy też, że do polskiej piłki przychodzą osoby reprezentujące coraz większy biznes, jak prezes Jakubas czy prezes Dobrzycki. To bardzo cieszy, bo wnoszą strategiczne myślenie i możliwości finansowe, które są potrzebne do dalszych inwestycji.

Trudne tematy: Superpuchar i kibice Wisły Kraków

- Był trudny moment z meczem o Superpuchar, który miał się odbyć we Wrocławiu, a wrócił do Poznania. Jak to będzie wyglądać w przyszłości?

- Rozgrywki o Superpuchar prowadzi PZPN. Byliśmy trochę zaskoczeni propozycją przeniesienia meczu do Wrocławia w tak krótkim terminie. Uważam, że takie decyzje wymagają szerszej dyskusji, z odpowiednim wyprzedzeniem. W następnym tygodniu mamy zarząd PZPN i będziemy o tym rozmawiać. Osobiście jestem zwolennikiem wsłuchiwania się w głos klubów.

Przeczytaj także: Ważna informacja! Król strzelców odchodzi z Polski? Tomas Bobcek wprost o swojej przyszłości

- Kolejny trudny temat to kibice Wisły Kraków i ich mecze wyjazdowe.

Powrót Wisły Kraków po czterech latach to dla ligi duża wartość sportowa, historyczna i frekwencyjna. To klub z ogromną bazą kibiców i ogromnym potencjałem medialnym. Temat kibiców gości musi być rozwiązywany na podstawie przepisów, realnych ocen bezpieczeństwa i współpracy klubów ze służbami. Istnieje regulamin rozgrywek, jest regulamin bezpieczeństwa oraz regulamin imprez masowych – oczekujemy, że wszystkie kluby będą je stosować. Nowa era w Ekstraklasie: Rekordowe prawa TV i półautomatyczny spalony.

- Wspomniał pan o prawach mediowych. Kiedy możemy spodziewać się końca negocjacji i czy będzie rekord finansowy?

- Obecna umowa kończy się w sezonie 26/27. Już teraz zanotowaliśmy ósmy wynik w Europie z kontraktem na poziomie 1,3 mld zł za cztery lata. Od kilkunastu miesięcy pracujemy nad nowym cyklem, który obejmie lata 2027-2031. We wrześniu wyślemy zapytania ofertowe do nadawców krajowych i firm streamingowych z zagranicy. Ostatnie trzy przetargi były sukcesami, dlatego pracujemy tak, żeby kolejny też był bardzo udany dla wszystkich, od klubów po nadawców.

- Na koniec nowinki technologiczne. Półautomatyczny spalony brzmi ekscytująco. To krok milowy dla ligi.

- Tak, to ogromna inwestycja ze strony klubów, warta prawie półtora miliona euro. Na wszystkich stadionach zamontujemy łącznie 200 kamer, które co do milimetra będą sprawdzać pozycję zawodnika. System oparty na sztucznej inteligencji w milisekundę wskaże moment dotknięcia piłki i wyrysuje linię spalonego. Zamiast 22 punktów na ciele zawodnika system będzie analizował ich aż 10 tysięcy. Kibice zobaczą obrazki jak z Ligi Mistrzów czy Premier League.

- Pańskim zdaniem, kto będzie mistrzem w nadchodzącym sezonie?

- To będzie na pewno bardzo zacięta walka. Dlaczego? Bo po raz pierwszy w historii mistrz Polski będzie miał zagwarantowany awans do fazy ligowej europejskich pucharów. W najgorszym wypadku, po przegranej w play-offach Ligi Mistrzów, zagra w Lidze Europy. To oznacza, że już pod koniec maja klub będzie wiedział, że z UEFA popłynie do niego 7-8 milionów euro. Będzie można dokonywać transferów bez ryzyka, dużo wcześniej. Szykuje się fascynująca rywalizacja.

Rozmawiał Przemysław Ofiara

Tęsknisz za Ekstraklasą? Te kluby kiedyś walczyły o mistrzostwo, ale już NIE ISTNIEJĄ [QUIZ]
Pytanie 1 z 10
Dwukrotny (1998 i 1999) zdobywca Pucharu Polski, klub związany z Ryszardem F. ps. "Fryzjer" to: