- Podczas pierwszego meczu Górnika z Fenerbahce na stadionie w Stambule doszło do starć polskich kibiców z turecką policją.
- W efekcie zatrzymano 9 sympatyków Górnika, którym nie postawiono ostatecznie zarzutów, a po trzech dniach wrócili do Polski.
- W "Przeglądzie Sportowym Onet" opisano szokujące kulisy skandalu w Stambule, m.in. brutalną postawę tureckiej policji. Szczegóły w dalszej części tekstu.
Górnik Zabrze - Fenerbahce. Szokujące kulisy starć polskich kibiców z policją w Turcji
Fenerbahce wygrało u siebie z Górnikiem Zabrze 1:0 w pierwszym meczu drugiej rundy el. Ligi Mistrzów, ale sytuacja przed rewanżem jest otwarta, a po końcowym gwizdku najwięcej mówiło się o zamieszkach, do których doszło w sektorze gości z udziałem polskich kibiców i tureckiej policji. Na miejscu zatrzymano 9 sympatyków Górnika, ale dopiero teraz Łukasz Olkowicz z "Przeglądu Sportowego Onet" opisał wstrząsające kulisy tych zdarzeń.
Eliminacje LM: Górnik walczyl dzielnie w Stambule, ale przegrał z Fenerbahce
Na jednym z nagrań udostępnionych z tekstem widać, jak policjanci ciągną zakrwawionego kibica, a dwaj z nich kopią leżącego. Zatrzymanych prowadzono lub ciągnięto z trybun do specjalnego pomieszczenia pod sektorem gości. Punktem zapalnym całego konfliktu była próba zabrania flagi kibiców Górnika przez tureckie służby.
- Policja po chwili chciała zabrać naszą flagę. Policjanci uderzali tarczami po głowach, jednego z kibiców zrzucili ze schodów - opisuje początek zamieszek jeden z cytowanych kibiców.
Galeria: Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław: Zdjęcia kibiców
W Stambule pojawiło się 740 sympatyków Górnika. Część na własną rękę, większość czarterami z Katowic. Już przed meczem czuli napięcie, a miejscowa policja miała ich witać słowami: "To nie jest Europa, to jest Fenerbahce".
Gdy na trybunie gości wybuchły zamieszki, do akcji szybko wkroczyły wyspecjalizowane jednostki tureckiej policji. Najpierw wyprowadzono 8 kibiców, a w przerwie zatrzymano dziewiątego. Informacje o problemach dotarły do przedstawicieli klubu, a Michał Siara (z zarządu Górnika), Daria Wollenberg (dyrektor ds. relacji z otoczeniem klubu) i Rafał Mirga (kierownik ds. bezpieczeństwa) ruszyli do sektora swoich kibiców.
Przerazili się tym, co zobaczyli: Część kibiców leżała na podłodze. Od razu zaczęli sprawdzać, czy jest z nimi kontakt, bo wyglądali na nieprzytomnych. Jeden z kibiców miał tak spuchnięte oko, że nic nie widział, drugi oczy miał podbite, trzeci z rozbitą głową wymagał interwencji lekarza. Czwarty narzekał, że ręce ma zbyt mocno ściśnięte plastikowymi trytytkami. Jeden z policjantów zorientował się, że rzeczywiście jest z tym problem i próbował ogniem przepalić trytytki, co tylko powodowało ból zatrzymanego - czytamy w tekście "PSO".
Niemcy zachwycają się 19-latkiem z Polski! "Klasa światowa". Legia musiała go oddać
Kluczowa interwencja polskiego konsula
Przedstawiciele Górnika szybko zorientowali się, że nie unikną zatrzymania kibiców, ale ich szybka reakcja i kontakt z wicekonsulem Gabrielem Siliwoniukiem pomógł uspokoić sytuację. Przedstawiciel polskiego konsulatu w Stambule mocno zaangażował się w pomoc zatrzymanym kibicom. Obecni na miejscu zauważyli, że po jednym telefonie odebranym przez policjanta, zachowanie Turków się zmieniło i przestali bić gości. W pewnym momencie na sektorze wymieniono też policjantów, a ci nowi byli spokojniejsi. Być może miało to związek z interwencją konsula.
W kolejnych godzinach i dniach Siliwoniuk zapewnił zatrzymanym tłumacza i opiekę prawną. Ta była ważna, ponieważ turecki prokurator chciał postawić im zarzut czynnej napaści na policjantów. Jednemu z kibiców Górnika przypisywano pobicie 8 policjantów... Ostatecznie Turcy odstąpili od zarzutów, a zatrzymani trafili do ośrodka dla nielegalnych imigrantów, gdzie czekali na samolot do Polski. Do kraju wrócili trzy dni po meczu, w piątek 24 lipca, a na ich twarzach było widać ślady piekielnej przeprawy w Stambule.
Koniec końców UEFA ukarała po tym meczu Górnik Zabrze - "za zakłócanie porządku przez kibiców" grzywną w wysokości 50 tys. euro i zakazem sprzedaży biletów na następny mecz wyjazdowy w rozgrywkach UEFA w zawieszeniu na dwa lata. Nie pomógł 2,5-stronicowy raport opisujący przebieg zdarzeń, kontrastujący z kilkuzdaniowym opisem złożonym przez Fenerbahce. Przedstawiciele polskiego klubu zapowiadają jednak w tej sprawie walkę do upadłego i już wystąpili z prośbą o interpretację nałożonej kary, szykując odwołanie.