Jacek Cyzio wspomina Legię w Pucharze Zdobywców Pucharów: "Nie pękliśmy przed Diabłami"

2026-04-04 8:09

W tym roku mija 35. rocznica od ostatniego sukcesu polskiego klubu w europejskich pucharach. W sezonie 1990/91 Legia była rewelacją Pucharu Zdobywców Pucharów. Wyeliminowała Swift Hesperange, Aberdeen, Sampdorię Genua, a jej marsz w półfinale zatrzymał Manchester United. Były napastnik Jacek Cyzio (58 l.) opowiada nam o kulisach tamtych spotkań.

Jacek Cyzio, Piotr Czachowski, Mark Hughes

i

Autor: Phil O'brien/PAP, Adam Nocoń/Super Express/ PAP
  • Legia Warszawa, 35 lat temu, osiągnęła półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów, mierząc się z europejskimi potęgami.
  • Jacek Cyzio wspomina zacięte mecze z Aberdeen, sensacyjne wyeliminowanie naszpikowanej gwiazdami Sampdorii oraz walkę z Manchesterem United.
  • Jakie kulisy towarzyszyły tym historycznym spotkaniom i co piłkarze Legii myśleli o grze przeciwko takim gwiazdom jak Vialli czy Mancini?
  • Co Cyzio czuł po strzeleniu gola Manchesterowi United i dlaczego do dziś pamięta koszulki, które wymienił z rywalami?

Jacek Cyzio: Zapisaliśmy piękny rozdział w historii Legii i polskiej piłki

„Super Express”: - Jak pan wspomina występy Legii w Pucharze Zdobywców Pucharów?

Jacek Cyzio: - To była piękna przygoda. Zapisaliśmy piękny rozdział w historii klubu i polskiej piłki. Już przejście Aberdeen było dużym osiągnięciem. To były bardzo zacięte mecze ze Szkotami. Ale jeszcze lepsze dopiero były przed nami. Mieliśmy skromną kadrę, dobrego trenera Władka Stachurskiego i świetną atmosferę. Wszyscy o nią dbaliśmy, podobnie jak asystent Rysiu Kosiński.

- Co pan sobie pomyślał, gdy w ćwierćfinale trafiliście na Sampdorię?

- To była dla nas wielka szansa. Przyszło nam mierzyć się z zespołem, który w ubiegłym sezonie wygrał tamte rozgrywki, a w obecnym pędził po mistrzostwo Włoch. W składzie mieli gwiazdy, jak w bramce Pagliuca, a w ataku Vialli czy Mancini.

Oczarował Julię Wieniawę, podbije Ekstraklasę. Herve Matthys coraz lepiej czuje się w Polsce

Chłopak z Bródna załatwił Sampdorię w Genui

- Była trema przed nimi?

- Nie byliśmy sparaliżowani. Mimo że pokonaliśmy ich u siebie 1:0, to oni byli przekonani, że w rewanżu odrobią to z nawiązką. We włoskiej telewizji zobaczyliśmy program, w którym pokazali pary półfinałowe. Oczywiście nas pominęli. Skreślili nas, tak byli pewni awansu.

- To was podbudowało?

- Tym podejściem tylko nas nakręcili. Chcieliśmy ich uciszyć, żeby tak nie zadzierali nosa. Załatwił ich chłopak z Bródna, Wojtek Kowalczyk, zdobył dwie bramki i zremisowaliśmy 2:2. Żartowaliśmy, że miał więcej występów i goli w Europie niż w polskiej lidze. Kowal się nie zatrzymywał.

Urocza Maria Stenzel wspiera kapitana Widzewa. Miłość obudziła asa Łodzian

Dostali 10 tysięcy dolarów, odebrali pieniądze w reklamówce

- Ile zarobiliście na wyrzuceniu Włochów?

- 10 tysięcy dolarów, które odebrałem w reklamówce. To były dla mnie kosmiczne pieniądze. Nigdy wcześniej takich nie widziałem. Pokonanie Sampdorii to był sukces. Dał nam pozytywnego kopa. Docenił nas trener rywali Vujadin Boskov, który wypowiadał się w samych superlatywach.

- Na kogo chciał pan trafić w półfinale?

- Czekały na nas potęgi. Powiedziałem, że we Włoszech już byłem, więc nie chcę Juventusu. Z Barceloną grałem wcześniej, więc został Manchester Utd. Nigdy nie byłem strachliwy, więc nie bałem się Czerwonych Diabłów. Nie mieliśmy nic do stracenia. W angielskiej ekipie kolejne asy jak Mark Hughes czy szybki jak błyskawica Lee Sharp. A na ławce Alex Ferguson.

Asystent selekcjonera zadbał o motywację. To dostał od niego Oskar Pietuszewski

Cyzio odpłynął po golu z Manchesterem United 

- Co pan poczuł po strzeleniu gola z Manchesterem?

- Piotrek Czachowski zagrał do mnie piętą, a ja wbiegłem na pole karne i oddałem strzałem. Radość była ogromna. To było coś niesamowitego. Widać to w nagraniu z tego meczu. Można powiedzieć, że po tym trafieniu odpłynąłem. Tak się cieszyłem. Ale wszyscy wtedy odpłynęliśmy.

- Była satysfakcja ze zdobycia bramki z angielskim gigantem?

- Ten gol dał mi długowieczność. Sprawił, że ktoś jeszcze o mnie pamięta. Żałuję tylko, że nie udało się nam dowieźć tego prowadzenia do przerwy. Rywale szybko wyrównali, a potem jeszcze czerwona kartka dla Marka Jóźwiaka. Grając w osłabieniu w drugiej połowie już ciężko było dotrzymać kroku Anglikom. Przegraliśmy 1:3.

Jakub Moder ma nietypowy rytuał. To stąd czerpie energię przed meczami

Chcieli zakończyć przygodę z Europą w dobrym stylu

- Z jakim nastawieniem jechaliście na rewanż?

- Walczyliśmy o siebie, o lepsze kontrakty. Chcieliśmy tę przygodę zakończyć w dobrym stylu. To się udało, bo na Old Trafford zagraliśmy bardzo dobry mecz. Kowal znów się urwał i dał remis 1:1. Choć odpadliśmy, to zarobiliśmy po 5 tysięcy dolarów. Pokazaliśmy się w Europie. Doceniły nas angielskie media i trener Ferguson. Odpadliśmy po walce z zespołem, który w finale pokonał Barcelonę i zdobył puchar.

- Jaka była reakcja gwiazd Czerwonych Diabłów?

- Byli wkurzeni, że nie wygrali. Dlatego nie wszyscy z nich byli chętni, aby wymienić się z nami koszulkami. Zareagowali dopiero po interwencji Szkota. Choć ja bez problemu wymieniłem się od razu z Denisem Irwinem. Koszulkę Irlandczyka mam do dziś. Podobnie jak Marco Lanny z Sampdorii czy Aitora Beguiristaina z Barcelony. Przypominają mi o występach Legii w Europie.

Jakub Moder szczerze o walce z kontuzjami. To było najtrudniejsze dla kadrowicza

QUIZ: Ile wiesz o Legii Warszawa?
Pytanie 1 z 10
Zacznijmy od podstaw. W którym roku powstała Legia Warszawa?
QUIZ: Ile wiesz o Legii Warszawa?
Legia błyszczała na salonach. Premiera serialu "Legia. Do końca"
Super Sport SE Google News