- Jerzy Dudek zaskoczony hat-trickiem Federico Valverde i wysokim zwycięstwem Realu Madryt nad Manchesterem City.
- Były bramkarz Realu chwali Urugwajczyka za charakter, wszechstronność i dynamikę, porównując go do Zidane'a i Di Stefano.
- Dudek ostrzega, że sprawa awansu pozostaje otwarta, a Manchester City jest zdolny do odrobienia strat, stawiając Realowi wyzwanie.
- Czy Real obroni przewagę, czy City dokona historycznego powrotu? Sprawdź, co radzi Dudek przed rewanżem!
„Super Express”: - Co bardziej pana zszokowało: hat-trick Valverde czy to, że Real aż tak rozbił rywala?
Jerzy Dudek: - Obie sytuacje zaskoczyły. Myślę, że bardzo mało osób było w stanie przewidzieć scenariusz tego spotkania. Ale Real właśnie nieraz zaskakiwał w takim trudnym momencie. Pokazał charakter. Dobrze im się też grało u siebie na Santiago Bernabéu przy ogromnym wsparciu kibiców. Stąd też taki dobry, przyjemny układ. Mówiłem o tym, że jeżeli taki scenariusz by się wydarzył, to byłbym pozytywnie zdziwiony. Myślę, że wielu kibiców Realu jest bardzo pozytywnie zdziwionych i z niecierpliwością czeka na rewanż.
- W trzech ostatnich występach Valverde strzelił pięć goli. Jest liderem Realu?
- Jest postacią wyróżniająca się. Zawsze dysponował niesamowitą dynamiką gry, intensywnością i praktycznie grał na każdej pozycji. Widać, że jest wszechstronny. Na pewno to jeden z liderów. Bardzo dobrze czuje się w tej roli. Jest uwielbiany przez kibiców za charakter. Zawodnicy z Urugwaju znani są z nieustępliwości i intensywności. Zagrał na najwyższych obrotach. Zrobił różnicę. Po takim występie z City zasłużył na pomnik.
Brutalna prawda o Robercie Lewandowskim! Tuż przed rewanżem z Newcastle takie wieści
- Tak bardzo pana zachwycił?
- Porównałbym to do wyczynu toreadora, który zaliczy wyjątkowe osiągnięcie. W nagrodę za genialny występ jest zawsze wynoszony na ramionach innych toreadorów przez główną bramę stadionu. Valverde też na to zasłużył. To był niesamowity, historyczny występ. To była mieszanka najlepszych graczy w historii Realu. Chciałem go porównać fragmentem gry do Zidane'a. To przyjęcie piłki przy jednym z goli, to było coś niewiarygodnego. Tak robił tylko Francuz, który potrafił skontrolować piłkę. Do tego Valverde pokazał wszechstronność i dynamikę Di Stefano z najlepszych czasów. Myślę, że kibice będą to wspominać przez wiele, wiele lat.
- Skąd w Realu taka zmiana?
- Zawodnicy wracają do gry. Trener ma po prostu większe możliwości. Pamiętajmy, że Mbappé też jest kontuzjowany. Ale wydaje się, że taką osobą, która robi różnicę i pracuje bardzo ciężko, to jest Thiago Pitarch. Reprezentant Hiszpanii do lat 20. To jest jeden z tych zawodników, na których stawia Álvaro Arbeloa. Mówił od początku, że będzie bardzo często sięgał po zawodników ze szkółki, że tam widzi dużo talentu i potrafi umiejętnie ich wprowadzić. Widać, że ten zawodnik jest niesamowity, po prostu biegał w tym pierwszym meczu jak doświadczony zawodnik.
Te kluby kuszą Roberta Lewandowskiego. Mateusz Borek ma nowe informacje
- Kolejny talent w kadrze Królewskich?
- Wcześniej narzekałem właśnie na ten środek pola, że trzeba szukać zawodników podobnych do Modricia czy Krossa. Widać, że tutaj Arbeloa nie boi się i sięga po tych młodych zawodników. Wydaje się, że to jest to, o co chodzi. W tym Arda Guler również bardzo mi przypomina Xabiego Alonso. W ostatnim meczu strzelił takiego gola jak kiedyś Hiszpan z Newcastle z połowy boiska. Bardzo techniczny zawodnik z przeglądem pola. Na pewno potrzebują czasu i takich meczów, które zbudują im pewność siebie, które dają im trochę kredytu zaufania. Ta zmiana jest widoczna, ale Real wchodzi w tę największą, najtrudniejszą fazę sezonu. Nie ma już miejsca na pomyłki.
- Czy sprawa rewanżu jest rozstrzygnięta?
- Nikt rozsądny nie jest w stanie powiedzieć, że ta rywalizacja skończyła się po pierwszym meczu. Piłka nieraz już takie rzeczy widziała, szczególnie jeśli chodzi o konfrontacje angielsko-hiszpańskie. Pamiętam jeszcze nie tak dawno Liverpool został rozbity w Barcelonie 0:3. Jednak u siebie odrobił straty, wygrywając 4:0. I to też przeszło do historii, więc tutaj na pewno nic nie jest zakończone.
W Barcelonie już wiedzą. Pilne wieści dla Roberta Lewandowskiego! Zostanie?
- Czyli Manchester jeszcze może się pozbierać?
- Oba zespoły mają swoje zadania i cele do wykonania. dyby City odrobiło straty i przeszło, to byłoby coś wielkiego. Real też zawsze miał ciężko na angielskim terenie. Sprawa jest w dalszym ciągu otwarta. Oczywiście City ma bardzo trudne zadanie, bo też w ostatnim czasie trochę jest pod formą. Ale wystarczą jeden-dwa impulsy, które doprowadzą do tego, że zespół się rozpędza i jest nie do zatrzymania.
- Co może przygotować trener Guardiola?
- Angielskie zespoły są znane z tego, że grają u siebie bardzo intensywnie. Kluczem będzie intensywność. Jeśli zawodnicy Guardioli chcą odrobić te straty, to od początku musi być narzucony pressing. Na to będzie musiał zareagować Real. Ale tylko tak City jest w stanie wymusić na Królewskich błędy. Oczywiście jeden gol Realu może zabić całe spotkanie. Hiszpański zespół musi szukać tego jednego gola i nie może absolutnie grać tylko i wyłącznie na zero z tyłu, bo to się zawsze źle kończy.
Oskar Pietuszewski znów strzela dla Porto. Jan Tomaszewski ma dla niego specjalną rolę w kadrze