- Lech Poznań z trudem pokonał KI Klaksvik w pierwszym meczu, co zapowiada zacięty rewanż w eliminacjach Ligi Europy.
- Trener Łukasz Cieślewicz, który niedawno wygrał z mistrzem Wysp Owczych, ocenia szanse Kolejorza i ostrzega przed optymizmem rywali.
- Dowiedz się, jaką taktykę powinien przyjąć Lech, by zapewnić sobie awans i na co szczególnie uważać, by uniknąć niespodzianki!
„Super Express”: - Jak w pana ocenie Lech wypadł w pierwszym meczu z Klaksvik?
Łukasz Cieślewicz (HB Torshavn): - Było widać, że Lech męczył się. To nie był dla mistrza Polski łatwy, ale mieli swoje momenty. Gdyby wykorzystali więcej sytuacji, to mecz skończyłby się zdecydowanie lepszym wynikiem.
- Czy skromna wygrana u siebie wystarczy do tego, żeby zameldować się w kolejnej fazie rozgrywek?
- Wydaje mi się, że to wystarczy. Lech ma dużą jakość i klasowych piłkarzy. Dlatego uważam, że w rewanżu z mistrzem Wysp Owczych dowiezie ten awans.
Marek Papszun o czeskim napastniku Legii. "Byłbym ostrożny z łatkami"
- Czy Klaksvik upatruje szansy w tym, że może sprawić niespodziankę i wyeliminować Kolejorza?
- Mistrz Wysp Owczych do rewanżu z Lechem podchodzi dość optymistycznie. Piłkarze uważają, że wywieźli z Polski dobry wynik. Liczą na awans, więc z tego powodu szykuje się ciekawe widowisko.
- Jak Lech powinien zagrać na Wyspach Owczych?
- Powinien grać tak jak w Poznaniu. Kolejorz musi starać się dominować w tym spotkaniu. Jednak na jego miejscu momentami cofnąłbym się i postawił na fazy przejściowe. Myślę, że tam można naprawdę dużo w tej kwestii zrobić. Poza tym na pewno trzeba od początku narzucić wysoką intensywność. Myślę, że będzie dobrze.
Jan Kuchta przyniesie Legii tytuł? "Jest jak czołg, nieprzyjemny dla rywali"
- Czy rewanż może być łatwiejszy dla Kolejorza?
- Tak, choćby z tego względu, że Klaksvik musi gonić wynik. Wiedzą, że muszą wygrać, więc momentami Lech będzie miał więcej miejsca na rozgrywanie. Jeśli na przykład Mikael Ishak będzie dostawał podania, to może strzelić kilka goli. Jednak nie wydaje mi się, że będzie to mecz w którym Lech wygra 3:0 lub 4:0.
- Czego Lech może spodziewać się ze strony Klaksvik?
- Nie spodziewam się tego, żeby rewanż różnił się czymś wielkim od meczu w Poznaniu. Klaksvik zagra w takich samym ustawieniu 5-4-1, choć na pewno będą częściej naciskać niż robili to w Polsce. Do tego stałe fragmenty. To jest podstawa w ich grze. Widzieliśmy w Poznaniu, co naprawdę potrafią. Z rzutu różnego prawie strzelili gola, gdy trafili w poprzeczkę. Trzeba na to zwrócić uwagę.
Bartłomiej Drągowski zatrzymał Jagiellonię! Dwa ciosy Widzewa w trzy minuty!
- Ostatnio prowadzony przez pana HB Torshavn pokonał w lidze Klaksvik 2:0. Jak zaprezentował się mistrz Wysp Owczych w tym spotkaniu i w jakiej jest formie?
- Byli troszkę przemęczeni meczem w Poznaniu i podróżą. Nie mieli takiej samej intensywności jak my. To był nasz plus, że graliśmy na bardzo wysokiej intensywności. Po pierwszej bramce w dziesiątej minucie troszkę cofnęliśmy się i oddaliśmy im inicjatywę. Było widać, że nie czuli się w tym tak dobrze jak w niskiej obronie. Musieli gonić, a my czekaliśmy na kontry. Jedną wykorzystaliśmy i zamknęliśmy mecz.
- Czy Klaksvik przystąpi do rewanżu osłabiony?
- Środkowy obrońca Sorensen zszedł z kontuzją. Raczej nie zagra z Lechem i ktoś będzie musiał wskoczyć na jego miejsce. Pewnie będzie to Pavlović. Do środka pomocy wróci za to Hansson, który pauzował w Poznaniu. Zakładam, że reszta składu będzie taka sama.
Lech nie był Delikat(ny) dla Piasta. Zmiennicy napędzili mistrza Polski