- Lech Poznań, po dominującym zwycięstwie w eliminacjach Ligi Mistrzów, wzbudza nadzieje na awans do fazy ligowej.
- Piotr Reiss, ikona Kolejorza, przekonuje, że obecny, wzmocniony skład jest najsilniejszy w lidze i ma realne szanse na europejski sukces.
- Mimo ligowej wpadki, kluczowa będzie koncentracja. Czy Lech spełni historyczne marzenia i postawi kolejny krok na drodze do piłkarskiego raju?
„Super Express”: - Jak pan odebrał wygraną Lecha z mistrzem Danii?
Piotr Reiss: - Na początku Lech wydawał się spanikowany. Jednak pozbierał się, strzelił gola. Potem czerwona kartka dla bramkarza gospodarzy ułatwiła zadanie. Mecz dobrze się ułożył. W każdym razie Kolejorz zagrał dobre spotkanie i pokazał, jak duży drzemie w nim potencjał.
- Czy jest to potencjał na fazę ligową Ligi Mistrzów?
- Wszyscy z utęsknieniem czekamy na to, aby mistrz Polski dostał się do tego grona. Wierzę mocno w to, że w tym sezonie Lech spełni te marzenia. W mojej ocenie Kolejorz, jak na polskie warunki, stworzył mocny zespół. Dysponuje najsilniejszą kadrą w Ekstraklasie. To okienko potwierdziło, że władze klubu zadbały o wzmocnienie kadry. Nie bali się zainwestować pieniędzy na piłkarzy, bo chcą zrobić kolejny krok. Dlatego liczę na to, że tym razem w końcu się uda awansować do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Marek Papszun o postawie debiutantów w Legii. Tak ocenił Miletę Rajovicia
- Nie zmartwił pana występ przeciwko Cracovii na inaugurację Ekstraklasy?
- Po dwóch efektownych wygranych przytrafił się słabszy mecz. Nie było w grze Lecha takiego zacięcia. Gdy można było szybko przeprowadzić atak, to piłkarze zwalniali grę zamiast zaskoczyć i zapewnić sobie wygraną. Brakowało mi większej determinacji w pokonaniu rywala. Może przyszło rozluźnienie po triumfie w Lidze Mistrzów. Mówiłem o tym, że Lech ma najmocniejszy zespół i nawet przy zmianach w składzie powinien zwyciężyć.
- Jak podejść do rewanżu z Aarhus?
- Trzeba być w pełni skoncentrowanym, bo duński klub nie podda się bez walki. Lech ma zapas w postaci trzech goli. Nie wierzę, żeby rywale byli w stanie to odrobić. Na pewno nie odpuszczą, bo będą chcieli zatrzeć to złe wrażenie z meczu u siebie. Nie może być ze strony mistrza Polski żadnego rozluźnienia. Trzeba po prostu postawić stempel na awansie do kolejnej rundy. Najlepiej zrobić to w dobrym stylu. Nie można kalkulować. Wychodzimy, wygrywamy i meldujemy się w III rundzie.
Rodrigo Conceicao ma jasny cel w Jagiellonii. Ten Smok postraszy na Podlasiu?
- Wspomniał pan, że Lech zainwestował w transfery. Jak zatem ocenia pan nowe nabytki?
- Już poprzednie okienko były dobre. Transfery wyglądają dobrze. Bramkarz Mateusz Lis nabrał doświadczenia. W Turcji dał się poznać z dobrej strony, gdzie miał mocną pozycję. Pewnie celuje w powołanie do kadry, więc powinien być silnym punktem. Terry Yegbe zaimponował piękną bramką z Aarhus. Jak będzie potwierdzał to w kolejnych spotkaniach, to wszyscy w Lechu będą zadowoleni. Luis Palma został wykupiony, co nie dziwi, bo to zawodnik o wysokich umiejętnościach. Jednak czasami mi denerwuje ta jego nonszalancja w grze.
- Jak wypada pana zdaniem trio ze Szwecji?
- Każdy z ich coś wnosi do gry drużyny. Kapitan Mikael Ishak to egzekutor. Jego klasę doskonale znamy. Strzelił już tyle goli dla Lecha. Leo Bengtsson i Patrik Walemark mają zmysł do gry kombinacyjnej i duże możliwości. Siłą Kolejorza są szybcy skrzydłowi. Ostatnio zagrał Daniela Hakansa, który miał problemy zdrowotne. Fin ma mega gaz i może pomóc drużynie. Szkoda, że kontuzjowany jest Ali Gholizadeh.
Jest twardy jak skała i silny jak Hulk! Terry Yegbe przebojem wdarł się do Lecha