- Świat sportu obiegła wstrząsająca wiadomość o tragicznej śmierci byłego brazylijskiego piłkarza, Tassio Mai dos Santosa.
- 41-latek zginął w Rio de Janeiro, zmiażdżony przez walącą się ścianę podczas potężnej wichury, która zdewastowała miasto.
- Botafogo, jego były klub, wyraził głęboki żal, a my ujawniamy poruszające szczegóły nawałnicy, która pochłonęła więcej ofiar.
Do koszmarnego zdarzenia doszło w środę, gdy nad Rio de Janeiro przeszła nawałnica z wiatrem wiejącym z prędkością dochodzącą do 120 km/h. Tassio Maia dos Santos pracował wówczas w zabytkowej rezydencji w dzielnicy Santa Teresa, z której roztacza się widok na słynną Głowę Cukru i pomnik Chrystusa Odkupiciela. Nagle, pod naporem potężnego wiatru, runęła jedna ze ścian budynku.
Przeczytaj także: Nie żyje legenda polskiej piłki. Wzruszająco żegna go Zbigniew Boniek: "To on mi pomógł"
Niestety, były napastnik klubu Botafogo nie miał żadnych szans. Został zmiażdżony przez gruz. Wraz z nim zginął jego przyjaciel i współpracownik, Vandre Cordeiro. To był prawdziwy dramat, który rozegrał się w miejscu, gdzie na co dzień organizowane są wesela i uroczystości.
Klub pogrążony w żałobie. Poruszające słowa
Informacja o śmierci 41-latka wstrząsnęła jego byłym klubem, Botafogo, który niemal natychmiast opublikował poruszające oświadczenie. Władze klubu wyraziły swój ból i złożyły kondolencje najbliższym piłkarza.
- Z głębokim żalem Botafogo opłakuje odejście byłego zawodnika, Tassio Mai dos Santosa, który nosił naszą koszulkę w 2015 roku, w wieku 41 lat. W tej chwili żałoby klub składa najgłębsze kondolencje rodzinie, przyjaciołom i wszystkim, którzy mieli zaszczyt go znać. Spoczywaj w pokoju - przekazał klub w oficjalnym komunikacie.
Zobacz też: Kolejna legenda piłki odchodzi po mundialu! "Mój czas dobiegł końca"
Tassio Maia dos Santos miał za sobą bogatą, 17-letnią karierę zawodową. W jej trakcie reprezentował barwy aż 27 klubów, w tym bułgarskiego CSKA Sofia i kostarykańskiego Deportivo Saprissa. Buty na kołku zawiesił w 2019 roku.
Potężna wichura zdewastowała Rio. To nie jedyne ofiary
Wichura, która doprowadziła do śmierci piłkarza, spowodowała ogromne zniszczenia w całym Rio de Janeiro. Dziesiątki połamanych drzew, zerwane linie energetyczne i wstrzymany ruch metra sparaliżowały miasto, pozostawiając tysiące ludzi bez transportu i prądu.
Niestety, bilans ofiar jest tragiczny. Oprócz dos Santosa i jego kolegi, życie straciły jeszcze trzy inne osoby, w tym rybak, którego łódź zatonęła podczas sztormu. Lokalne media informują również o dwóch ofiarach śmiertelnych w pobliskim São Paulo, gdzie na mężczyzn przewróciły się drzewa.