Na Małysza patrzyła cała Polska, Kwaśniewski w emocjach i objęciach żony. Ekskluzywne zdjęcia z największego konkursu w Zakopanem

2026-01-20 7:00

Kto śledzi media społecznościowe i jest kibicem skoków, to co chwila bombardowany jest wycieczkami do historii. Pełnymi nostalgii i tęsknotą za sukcesami. Jest taki dzień w historii polskiego sportu, który przywoływać będziemy co roku. I to jest właśnie ten dzień – 20 stycznia. Dokładnie 24 lata temu Adam Małysz odniósł jedno z najbardziej pamiętnych zwycięstw w karierze. Zawody pod Wielką Krokwią śledziła blisko (a może ponad) stutysięczna publiczność. Z tej okazji zajrzeliśmy do naszego fotograficznego archiwum i wyciągnęliśmy najlepsze zdjęcia "Super Expressu" z tamtego dnia, a nawet weekendu w Zakopanem.

Niezapomniany Puchar Świata w Zakopanem

Na ten temat pisano już kilkanaście razy. Być może te treści powstają co roku. Tamten weekend był historyczny, został zapamiętany jako prawdziwy fenomen w skali całego kraju. W trzeciej dekadzie stycznia 2002 roku Zakopane przeżywało prawdziwe oblężenie – do stolicy Tatr zjechały tłumy kibiców.

Po kapitalnym sezonie 2000/2001 w Polsce eksplodowała „Małyszomania”. Kryształowa Kula oraz złoty medal mistrzostw świata w Lahti sprawiły, że skoczek z Wisły stał się ogólnonarodowym bohaterem, obecnym dosłownie wszędzie – nawet ukrywanym w szafie przed mediami. Małysz to dziś to legenda polskiego sportu.

ZOBACZ TEŻ: Pilne wieści przed igrzyskami! Kamil Stoch podjął decyzję. "Nie wystartuje"

W dniach 18–20 stycznia 2002 roku na Podhale napływały dziesiątki tysięcy fanów. Miasto szykowało się na przyjęcie około 100 tysięcy kibiców, jednak zainteresowanie przerosło wszelkie oczekiwania. Już wejściówki na piątkowe treningi i kwalifikacje rozeszły się błyskawicznie, a Małysz konsekwentnie zajmował czołowe miejsca, jeszcze bardziej rozpalając emocje.

Walter Hofer o PŚ w Zakopanem w 2002 roku: byłem przerażony

W sobotę pierwsi fani pojawili się pod skocznią jeszcze przed świtem – od wczesnych godzin porannych przedzierali się przez las, by dostać się na trybuny. – Pierwszy raz byłem tu w 1989 r. Pracowałem wtedy z niemiecką reprezentacją. To nie były dobrze zorganizowane zawody. Gdy zostałem szefem Pucharu Świata w 1992 r. to musieliśmy szybko coś zrobić z całym ośrodkiem w Zakopanem. Stworzyliśmy pięcioletni plan renowacji Wielkiej Krokwi. Siedzieliśmy w ciasnej i zadymionej kafejce. Wtedy na ścianie widziałem zdjęcie, na którym było ok. 100 tys. kibiców. Nie wierzyłem, że to było zdjęcie z Zakopanego. Dojrzałem w tym miejscu olbrzymi potencjał. Na początku zaczęliśmy od remontu skoczni, profilu rozbiegu, w drugim strefę dla zawodników, w trzecim całą infrastrukturę. Gdy zaczęła się „Małyszomania” byliśmy w trakcie tych zmian i nie byliśmy przygotowani na 100 tys. kibiców, którzy przyszli na konkurs [w 2002 r.].

ZOBACZ TEŻ: Dwa medale dla Polski na ME w short tracku. Dyrektor już wie, co będzie siłą na igrzyskach

Ogromna frekwencja obnażyła jednak braki organizacyjne. Pod kasami panował chaos, służby porządkowe miały trudności z opanowaniem tłumu, a na trybuny dostało się wielu kibiców bez biletów. Jednocześnie część osób posiadających ważne wejściówki nie została wpuszczona na obiekt. – Byłem kompletnie przerażony. Oni pojawiali się znikąd, z każdego zakątka na skoczni. Bardzo bałem się o takich dzieciaków, bo widziałem ich stojących na balustradzie, a z tyłu napierający nich tłum. Gdy zszedłem na zeskok i było po mnie widać, że jestem przerażony, to słyszałem tylko: chłopie, czym ty się przejmujesz, myśmy tylko przyszli zobaczyć Adama. Ten konkurs był jak festiwal, tak się wszystko zaczęło wymykać spod kontroli, że byliśmy bliscy odwołania – mówił nam kiedyś Walter Hofer, legendarny dyrektor Pucharu Świata.

Dodajmy jeszcze, że przed telewizorami oba weekendowe konkursy oglądało średnio 11-12 mln telewidzów.

W kolejnych latach Małysz wielokrotnie potwierdzał swoją klasę w Zakopanem, regularnie stając na podium. Do zwycięstwa wracał jeszcze trzykrotnie – dwukrotnie w 2005 roku oraz raz w 2011, co okazało się ostatnim triumfem w jego niezwykłej karierze.

ZOBACZ TEŻ: Pierwszy taki sukces polskiego skoczka. Klemens Joniak dokonał tego w Sapporo