Puchar Świata w Zakopanem to od wielu lat święto skoków, które angażuje tłumy. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie sukcesy Adama Małysza, a później Kamila Stocha. Ich występy przez lata przyciągały na Wielką Krokiew kolejnych prezydentów, a ten ostatni, niedzielny był wyjątkowy. Pod skocznią pojawili się zarówno obecny prezydent Karol Nawrocki, jak i poprzedni Andrzej Duda. Okazja była szczególna - ostatni w karierze występ Stocha w PŚ przed polską publicznością. I wynik wybitnego skoczka zszedł tym razem na dalszy plan. 38-latek zajął odległe 42. miejsce, ale i tak był głównym bohaterem wieczoru, o czym pamiętał zwycięzca konkursu - Anze Lanisek.
Anze Lanisek oddał piękny hołd Kamilowi Stochowi. Niesamowite słowa o polskim skoczku
Przyjechał specjalnie do Zakopanego i zadedykował wygraną Kamilowi Stochowi
- Dedykuję tę wygraną Kamilowi Stochowi. To on jest królem Zakopanego i królem Polski. Królem skoków narciarskich! Czapki z głów za całą karierę. Mam nadzieję, że będzie się jeszcze dobrze bawił pod koniec kariery i po jej zakończeniu - powiedział Słoweniec od razu po wygraniu konkursu w międzynarodowej transmisji.
Później odbyły się oficjalne ceremonie: ta na podium i ta najważniejsza, czyli pożegnanie Stocha z Wielką Krokwią. Zwycięski Lanisek również był jej częścią.
Takie słowa Karol Nawrocki skierował do Kamila Stocha. Opisał go w niesamowity sposób
- To było naprawdę niezwykłe. Kamil miał trochę pecha w konkursie, ale myślę, że nie to miało dziś największe znaczenie. Zrobił tyle wielkich rzeczy w Zakopanem, a także dla polskich skoków, dla światowych skoków. Życzę mu wszystkiego najlepszego! I fajnie być jak Kamil w ostatnim konkursie Adama [w 2011 r. Stoch wygrał zarówno ostatni konkurs Małysza w Zakopanem, jak i w ogóle w Planicy - red.] - skomentował wyjątkowy wieczór Lanisek dla "Super Expressu".
Słoweniec i Polak od dłuższego czasu są naprawdę dobrymi kolegami. 29-latek nie mógł ominąć takiej chwili i w przeciwieństwie do wielu zawodników z czołówki przyjechał do Zakopanego, a zrezygnował z bardziej opłacalnego punktowo wyjazdu do Sapporo. Odbędą się tam dwa indywidualne konkursy, a nie jeden jak w stolicy Tatr.
- Oczywiście będę pamiętał Kamila jako wielkiego sportowca, ale jeszcze bardziej świetnego człowieka. Jest wspaniałą osobą i cieszę się, że mogę nazywać go przyjacielem. Nawet gdybym leciał do Japonii, przyjechałbym do Zakopanego. Uwielbiam tu być! Zawsze wracam tu z przyjemnością. A Sapporo odpuszczę, aby spędzić trochę czasu z rodziną, odpocząć i potrenować przed mistrzostwami w lotach - dodał Słoweniec, który po zwycięstwie w Zakopanem wrócił na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ.