Kto jest więc z przodu? Od lat mówi się, że przede wszystkim Niemcy i Austriacy. Ci pierwsi nieco spuścili z tonu, do kadry Stefana Horngachera zajrzał delikatny kryzys, z kolei Austriacy wciąż licznie wskakują na podium. Jak nie Daniel Tschofenig, to Jan Hoerl lub Stephan Embacher, a nawet 41-letni Manuel Fettner.
Adam Małysz zauważa, że nie wszyscy są tak samo kontrolowani pod kątem strojów. – Na ten temat cały czas trwają rozmowy, widać, że coś jest nie tak. Popatrzmy na tych Austriaków, których np. nie było w czołowej piętnastce w Wiśle, a za moment mieli siedmiu w dziesiątce. Można wtedy coś podejrzewać. Jest to sport bardzo techniczny, o sukcesie może decydować czasem mały szczegół. Jest to trochę tak, jak w Formule 1. Tam też jedna drobnostka robi wielką różnicę – mówi szef PZN.
ZOBACZ TEŻ: Burza po pożegnaniu Kamila Stocha. Adam Małysz grzmi! Nie tak miało być
Kamil Stoch pocieszany przez żonę po ostatnim skoku w Zakopanem [Zdjęcia]
To przecież w zeszłym sezonie, podczas MŚ w Trondheim, miała miejsce największa afera związana z oszukiwaniem przy kombinezonach. Wpadli Norwegowie, którzy wszywali w nogawki sznurki, by usztywnić kombinezon, co miało dać lepszą powierzchnię do łapania przednich wiatrów. Przyłapano ich i zdyskwalifikowano. Marius Lindvik stracił srebro MŚ. – Proponowałem w Trondheim pewne rozwiązanie kroku w kombinezonie. Usłyszałem, że to niebezpieczne. Nie zgadzam się z tym. Dlaczego zawodnicy mają mieć gumki na dole kombinezonu, czy paski, skoro można te nogawki rozszerzyć u podnóża? U góry butów. Wtedy trudno "oprzeć" się o ten kombinezon. To byłoby bardziej sprawiedliwe. Wtedy jeśli ktoś podciągałby ten strój to góry, to nogawki naturalnie szłyby w górę. I tak samo, jakby ktoś ten kombinezon starał się obniżyć. Wtedy też wszystko pójdzie w dół. Stwierdzono, że takie rozwiązanie miałoby być niebezpiecznie przy ewentualnych upadkach. Trochę nie rozumiem tego, ale ja nie rządzę w FIS. Nikogo nie osądzam. Jeśli coś Austriacy mają, coś potrafią zrobić, to jest to tylko i wyłącznie ich atut – wyjaśnił Adam Małysz.
Czy polski zespół jest w stanie "odrobić straty" do Austriaków i innych? – Będziemy robić wszystko, aby tak było. Będziemy analizować sytuację, by sprzęt na igrzyska był jak najlepszy – deklaruje Małysz. – My mamy dobrych specjalistów, bo Michal Doleżal pracuje dla całej kadry, nie tylko dla Kamila Stocha. Mamy swoich ludzi, którzy przeszli naprawdę bardzo dużą szkołę. Dużo jednak zależy od kontrolera. Jeśli każdy zawodnik jest jednakowo traktowany, to zupełnie inaczej sprawy wyglądają. Jeśli coś jest nie tak, to nie możemy mieć potem na to żadnego wpływu. Popatrzmy na to, co działo się na samym początku sezonu, gdy te kontrole były zdecydowane – dodał.
ZOBACZ TEŻ: Wiemy, co Karol Nawrocki obiecał Adamowi Małyszowi! Spotkali się na skokach w Zakopanem