- Kim Clijsters, była liderka WTA i czterokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema, ocenia rozstanie Igi Świątek z trenerem Wimem Fissette.
- Clijsters, która sama zdobyła trzy tytuły Wielkiego Szlema pod okiem Fissette'a, analizuje narastające napięcie w grze Świątek.
- Decyzja o zakończeniu współpracy nie zaskoczyła Clijsters, która dostrzegła sygnały wypalenia relacji.
- Sprawdź, co Kim Clijsters mówi o pracy Fissette'a w zespole z psychologiem sportowym.
Kim Clijsters przyznała, że nie zaskoczyła jej decyzja Igi Świątek o zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem. Legendarna Belgijka doskonale zna byłego już trenera Polki. W latach 2009-2011 Fissette był szkoleniowcem Clijsters i poprowadził ją do trzech tytułów wielkoszlemowe: US Open 2009 i 2010 oraz Australian Open 2011. Teraz Kim Clijsters w podcaście Love All wróciła do swych doświadczeń z rodakiem i przeanalizowała to, co ostatnio działo się z Igą Świątek. Zaczęła od meczu z Magdą Linette w Miami Open, po którym Polka zwolniła Belga.
- Oglądając ten mecz, widziałam narastające napięcie w jej ciele, a to zwykle jest powiązane z tym, co dzieje się w głowie, prawda? - zaczęła swoją analizę Kim Clisters. - To wszystko działa razem. Jest mi smutno, że przechodzi przez takie trudności, ale jednocześnie to bardzo charakterystyczne, bo wszyscy przechodzimy przez takie momenty. Mentalnie kwestionujesz różne rzeczy, kwestionujesz siebie: Czy jestem wystarczająco dobra? Czy nadal dam radę? Czy podchodzę do tego we właściwy sposób? Może potrzebuję przerwy? Idziesz przez życie w tourze, ale jednocześnie rozwijasz się jako człowiek i czasem możesz trochę utknąć w tym tenisowym cyrku. Zawsze mówiłam, że kiedy wracałam do touru, uwielbiałam spotykać wszystkich, ale zdawałam sobie sprawę, jak intensywne i czasem toksyczne jest to środowisko. Dlatego tak ważne jest, żeby zostać w swojej bańce i stworzyć sobie w miarę normalne życie.
Iga Świątek leci do Hiszpanii po nowego trenera! Wkrótce ważny komunikat!
Decyzja Igi Świątek o zwolnieniu Wima Fissette'a nie była dla Kim Clijsers zaskoczeniem. Belgijka podkreśliła, że widać było sygnały świadczące o tym, iż ta współpraca się wypala.
- Widziałam niektóre interakcje na korcie. I myślę, że - broniąc trochę Wima – kiedy zawodniczka jest mentalnie w takim miejscu, w jakim była Iga, to z linii bocznej niewiele da się powiedzieć. To jest o wiele głębsze niż „hej, rób to na korcie”, „hej, spróbuj skupić się na umieszczaniu piłki tam” czy „podrzucaj piłkę inaczej” czy „wchodź głębiej na returnie”. To jest znacznie głębsze. Pamiętam, jak kilka lat temu Sabalenka bardzo otwarcie mówiła, że ludzie polecali jej pójść do psychologa. A po jakimś czasie zdała sobie sprawę: „Co ja właściwie robię? To ja jestem jedyną osobą, która może to zmienić. Ta osoba nie wie, jak to jest być tam na korcie. Muszę sama zmienić siebie”. I myślę, że dochodzi się do punktu, w którym musisz spojrzeć w lustro, wprowadzić zmiany, zmierzyć się ze swoimi słabościami i z tym napięciem - powiedziała Kim Clijsters.
Nowy trener Igi Świątek już wkrótce! Maciej Ryszczuk zdradza szczegóły!
Belgijska legenda podkreśliła, że dla Wima Fissette'a z pewnością dużym wyzwaniem była praca w zespole, w którym tak dużą rolę odgrywa psycholog sportowy. Mowa oczywiście o Darii Abramowicz.
- Wim jest bardzo nastawiony na dane i statystyki, co jest naturalne. Ja byłam bardzo intuicyjną zawodniczką. Nie chciałam słyszeć żadnych statystyk. Nie obchodziły mnie liczby – w mojej głowie to po prostu nie działało. Dla mnie to mogłoby być bardzo przytłaczające. Nie wiem, jak jest z Igą, ale czasem warto mieć otwarte nastawienie. Widać było jednak, że przez kilka miesięcy narastało napięcie i frustracja i że ta naturalna relacja zawodnik-trener nie była już taka, jaka powinna być. Myślę, że to były pewne czerwone flagi. Z drugiej strony, dla Wima też nie jest łatwo pracować w teamie, w którym trener mentalny ma takie znaczenie i zawsze tam jest. Bo to też w pewnym sensie część roli trenera – dobry trener potrafi też zrozumieć stronę mentalną i wiedzieć, jak do niej podejść. To nie jest tak, że tenis to jedna część puzzli, którą możesz po prostu wyjąć i zastąpić kimś innym. To bardzo intymna, szczegółowa relacja, w której musisz móc otwarcie się wyrażać. Nie zawsze jest łatwo. Osobowości muszą do siebie pasować i jest tego wiele czynników. Ale Wim to ktoś, kto zawsze jest punktualny, bardzo zorganizowany. Jak mówiłam – bardzo nastawiony na dane. Powiedziałabym, że Wim nie jest może najlepszym trenerem technicznym. Jeśli szukasz kogoś, kto zmieni ci forhand albo wprowadzi duże zmiany techniczne, to raczej nie była jego najmocniejsza strona. Ale mówię tu o sytuacji sprzed ponad 10 lat. Od tego czasu pomógł wielu innym zawodniczkom. To było moje doświadczenie z nim - dodała Kim Clijsters.
