- Po zaskakującej porażce w pierwszym meczu, Legia Warszawa z impetem wróciła do gry w finale Orlen Basket Ligi.
- Mistrzowie Polski zdominowali Zastal, rozgromili rywali 104:82 i wyrównali serię na 1-1.
- Zwycięstwo pokazało ogromną determinację Legii oraz świetną formę kluczowych zawodników.
- Czy Legia utrzyma przewagę psychologiczną w Zielonej Górze? Sprawdź, co zadecyduje o losach mistrzostwa!
W pierwszym spotkaniu Legia Warszawa niespodziewanie przegrała u siebie 74:77. Zadecydowały o tym ostatnie sekundy spotkania. Zieloni Kanonierzy byli zdeterminowani, aby wziąć rewanż na Zastalu Zielona Góra. Zrobili to w dobrym stylu, bo zdominowali każdą kwartę. Do przerwy prowadzili dziesięcioma punktami. W drugiej połowie podkręcili tempo i powiększyli przewagę. Liderem znów był Andrzej Pluta, który zdobył 27 punktów. Shane Hunter i Carl Ponsar rzucili po 18 punktów. W ekipie gości najlepszy był Chavaughn Lewis (25 pkt.), a kroku dotrzymywał mu Jakub Szumert (17 pkt.).
- To był mecz, który musieliśmy wygrać - powiedział Shane Hunter. - Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Było dobra energie ze strony trybun. Mieliśmy dużo rzutów, które wpadały. Dokonaliśmy pewnych usprawnień w stosunku do pierwszego meczu. Dobrze wykonywaliśmy plan i to złożyło się na zwycięstwo - podsumował występ koszykarz Legii.
Arka nie wystraszyła się Dzików! Płynie po brązowy medal
Wygraną Legii docenił rozgrywający Zastalu Andrzej Mazurczak.
- Gratulacje dla Legii za zwycięstwo - powiedział Mazurczak. - Wygrała zasłużenie. Jest 1-1, wracamy do Zielonej Góry i nie możemy się doczekać. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwy mecz. Im dalej w serii, to będzie trudniej. Wiedzieliśmy, że Legia postawi trudne warunki. Byli fizyczni i agresywni. Trafiali wszystko. To był dzień Legii. To dobra drużyna, ale trzeba walczyć przez cały mecz. Mogliśmy złapać rytm i trafiać wszystko, ale nie udało się. Chcemy, żeby nawyki przeniosły się na następny mecz. Zawsze będzie wiara, bo mamy zespół, który ma charakter. Na pewno będziemy walczyć w Zielonej Górze - zadeklarował.
Dziki Warszawa celują w brąz. Rozbiją Arkę Gdynia?
Trener Arkadiusz Miłoszewski był pod wrażeniem występu warszawskiego zespołu.
- Legia odrobiła lekcję z pierwszego meczu - ocenił Miłoszewski. - Oprócz taktyki, którą stosowali na naszą obronę, byli bardziej agresywni. Żadna taktyka obrony nie funkcjonuje bez agresywności. Zabrakło nam tej agresywności. Nie wiem, czym było to spowodowane. Czy dobrą dyspozycją Legii, czy może słabszą naszą w obronie. Wszystko zaczyna się od obrony. Stracone 104 punkty to bardzo dużo. Trafiali, zdobywali łatwe punkty, szybkie atak. Nakręcali się naszą słabą obroną, brakiem fauli. Może to było spowodowane tym, że fizycznie nie wyglądaliśmy tak, jak powinniśmy wyglądać. Tak jak wyglądaliśmy w pierwszym meczu. Szkoda, bo mogliśmy powalczyć. Zbudowaliśmy ich pewność siebie w pierwszej połowie. Nam ta gra uciekała, bo ze słabej obrony ciężko zdobyć punkty - analizował trener Zastalu.
Zastal Zielona Góra zatrzymał Legię Warszawa! Mistrz oddalił się od złota
Mimo triumfu trener Heiko Rannula uważa, że w Zielonej Górze czeka jego zawodników trudna przeprawa.
- Była bardzo dobra energia ze strony moich zawodników, którzy zrozumieli, o co gramy - wyznał Rannula. - Byliśmy bardziej pewni siebie. Była dużo większa energia. To zrobiło różnicę. Musimy pamiętać o tym, co nie wyglądało dobrze. Były momenty, w których powinniśmy zagrać lepiej. Jest 1-1, ale na pewno Zielona Góra dokona poprawek. Na ich terenie będzie bardzo trudno. Nie możemy się zrelaksować, bo przed nami kolejne trudne spotkania - podkreślił Estończyk.
Legia Warszawa jest żądna złota. Ale Zastal Zielona Góra też ma apetyt na tytuł