Zastal Zielona Góra zatrzymał Legię Warszawa! Mistrz oddalił się od złota

2026-06-09 1:25

Legia celuje w obronę tytuł. Jednak na razie jej mistrzowskie zapędy ostudził Zastal, który wygrał w Warszawie 77:74 w pierwszym meczu finału Orlen Basket Ligi. Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 1-0 dla ekipy z Zielonej Góry. 10 czerwca drugie starcie w Warszawie. Czy Zieloni Kanonierzy wrócą do gry o złoto?

Andrzej Mazurczak, Jakub Szumert

i

Autor: Mateusz Slodkowski/ Cyfrasport Liderzy Zastalu Zielona Góra: Andrzej Mazurczak, Jakub Szumert
  • Legia Warszawa, faworyt do tytułu, przegrała pierwszy mecz finału Orlen Basket Ligi u siebie, ulegając Zastalowi Zielona Góra 74:77.
  • Decydujący rzut w końcówce zapewnił Zastalowi prowadzenie 1-0 w serii, stawiając Legię pod ogromną presją przed drugim spotkaniem.
  • Czy stołeczni zdołają się podnieść i wyrównać serię, czy Zastal powtórzy sukces? Sprawdź, co muszą poprawić Kanonierzy, by wrócić do gry o złoto!

Stołeczny zespół dobrze rozpoczął spotkanie, bo wygrał pierwszą kwartę ośmioma punktami. Tyle, że Zastal nie zamierzał poddać się bez walki. Okazał się lepszy w drugiej części, w której odrobił cztery punkty. Po przerwie goście dalej sobie dobrze poczynali, zwyciężając w trzeciej i czwartej kwarcie. Na 5,5 sekundy przed końcem był remis, ale za "3" trafił Chavaughn Lewis, którego dorobek w spotkaniu to 15 punktów.

- Jestem bardzo wdzięczny z powodu tego wyniku - powiedział Lewis. - To jest bardzo długi sezon. Mamy możliwość pokazać się na najwyższym poziomie. W tym meczu dużo się działo. Były wzloty i upadki z każdej strony. Musieliśmy być gotowi na to, żeby przyjąć parę ciosów i parę oddać. Byliśmy skoncentrowani, żeby trzymać swoją grę. To się udało - ocenił lider Zastalu.

Legia Warszawa jest żądna złota. Ale Zastal Zielona Góra też ma apetyt na tytuł

Trener Arkadiusz Miłoszewski z satysfakcją przyjął wygraną z Legią. Wyznał, co zdecydowało o sukcesie jego drużyny.

- Koszykówka jest grą błędów i kto popełnia ich mniej, to ten wygrywa - podsumował Miłoszewski. - Nie wiem, czy popełniliśmy ich mniej niż Legia, natomiast wygraliśmy. Pokazaliśmy charakter i fizyczną obronę. Oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów. Dobrą pracę zrobiliśmy przeciwko Andrzejowi Plucie i takiej pracy należy się też spodziewać w kolejnych meczach. Był plan na to - analizował.

Arka Gdynia postraszy Dziki Warszawa? Walka o brązowy medal Orlen Basket Ligi

W poprzednich spotkaniach wspominany Pluta był skuteczny. Tym razem zdobył tylko siedem punktów.

- To był ciężki mecz - stwierdził Pluta. - Zielona Góra dobrze weszła w mecz. Byli bardzo agresywni. Wydaje mi się, że troszeczkę nie odpowiedzieliśmy na ich poziom fizyczności. Było dużo błędów z naszej strony. Troszeczkę zabrakło skuteczności. Będziemy gotowi na numer 2. Mamy nadzieję, że będziemy jechać do Zielonej Góry z bilansem 1-1 - zastanawiał się rozgrywający warszawskiego klubu.

Dziki Warszawa celują w brąz. Rozbiją Arkę Gdynia?

Najlepszy na placu był zdecydowanie Jayvon Graves. As Legii zdobył 28 punktów, ale to nie wystarczyło, żeby poprowadzić Kanonierów do zwycięstwa.

- Nie wszystkich jednak można zatrzymać - tłumaczył Miłoszewski. - Na przykład Gravesa, który zagrał rewelacyjne zawody. Powiedzieliśmy sobie, że Legia to nie tylko Pluta. Legia to potęga i tych zawodników jest dużo, dużo więcej. Ostatnie sekundy decydowały. Cieszymy się z wygranej. To taki cel minimum. Zrobimy wszystko, żeby w drugim meczu też wygrać - podkreślił.

Legia znów przepędziła Dziki. Kanonierzy powalczą o złote medal

Szkoleniowiec Zastalu jest pewny, że mistrz Polski będzie chciał zrehabilitować się za przegraną.

- Legia wyjdzie ze zdwojoną siłą i energią - przekonywał. - Wydaje mi się, że jeszcze większa presja będzie na zespole z Warszawy. Nie zapominajmy, że to jest jedna wygrana, a to jest nic. To jest nasz cel, żeby była większa nerwowość u przeciwnika. Postaramy się bardziej kontrolować mecz - zapowiedział Miłoszewski.

Za to trener Heiko Rannula był zawiedziony porażką Kanonierów.

- Zielona Góra zagrała bardzo dobre spotkanie - przyznał Rannula. - Nie wykorzystaliśmy szans na to, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Słabo rzucaliśmy rzuty wolnye. Przegrywaliśmy pojedynki 1 na 1. To wszystko złożyło się na przegraną. Brakowało nam zdecydowanie energii z ławki. W drugiej połowie nie graliśmy zespołowo. Musimy poprawić ten element. Musimy zrozumieć, że gramy przeciwko bardzo dobrej drużynie. Musimy maksymalnie wykorzystywać każdą szansę - zwrócił uwagę Estończyk.

Nie żyje legendarny trener. Jego wyniki do dziś budzą podziw. Miał 79 lat

QUIZ. Nie tylko Marcin Gortat. Co wiesz o polskiej koszykówce?
Pytanie 1 z 10
Kiedy, po raz ostatni przed długą przerwą, Polska grała na koszykarskich mistrzostwach świata?
NAJMAN NIEMIŁOSIERNIE ODPALIŁ SIĘ NA GORTATA! ZMIAŻDŻYŁ GO NA WIZJI