- GKS Katowice powrócił do Europy po 23 latach, jednak pierwszy mecz z Żiliną (1:2) obnażył problemy w obronie i skomplikował drogę do awansu.
- Mimo porażki, Piotr Czachowski uważa, że GieKSa ma potencjał, by odrobić straty, ale kluczem jest zmiana nastawienia i poprawa gry defensywnej.
- Dowiedz się, jak GKS może odwrócić losy dwumeczu i czy polskie kluby, w tym Raków, utrzymają się w Europie!
„Super Express”: - Europejskie puchary to za wysokie progi dla GKS?
Piotr Czachowski: - Wcale tak nie uważam! GieKSa swoją postawą zasłużyła na awans do Europy. Czekała na to 23 lata, więc wypadałoby teraz zrobić wszystko, aby ta przygoda nie skończyła się na jednej rundzie i rywalizacji z Żiliną. Jak najbardziej jest to zespół w jej zasięgu. GKS ma potencjał, aby spokojnie wyeliminować Słowaków.
- Co zatem poszło nie tak na Słowacji?
- Katowiczanie zaczęli obiecująco, bo prowadzili. Jednak później nie wykorzystali tego dobrego startu. Nie docisnęli rywala i potem posypało się. Największy mankament śląskiej drużyny to gra w obronie. Nie można popełniać takich prostych błędów, które kosztują stratę bramek. Koniecznie trzeba poprawić grę w defensywie. Od tego trzeba zacząć. Bo GKS zarówno z Żiliną, jak i z Wisłą Kraków, przegrał na własne życzenie.
Mówią o nim: żołnierz Papszuna. "Doskonale znam jego zasady" - mówi nam Zoran Arsenić
- Dwie porażki na starcie sezonu to powód do niepokoju?
- Przypomnę, że w ubiegłym sezonie GKS także nienajlepiej wystartował w lidze. Były potężne ciężary, ale w końcu zespół potrafił się podźwignąć. Teraz drużyna dostawała dwa ciosy, ale nie na tyle mocne, żeby się nie podnieść. Trener Rafał Górak na pewno tak zmotywuje zespół, że ten w rewanżu z Żiliną będzie odpowiednio naładowany i podejmie walkę o awans.
- To jak należy zagrać w rewanżu?
- Powtarzam: GKS nie jest bez szans w starciu ze słowackim zespołem. Ważne będzie nastawienie. Taki Adam Zrelak może podłączyć śląską ekipę pod tlen i dać jej trochę więcej luzu. Może sprawić, że zespół wróci do równowagi. Jeśli GKS chce dalej oddychać Europą, to musi zagrać tak, jak wiosną minionego sezonu. Trzeba atakować, szukać stałych fragmentów, kreować sobie sytuacje, które będą popychały do kolejnych działań i zmuszały Żilinę do popełniania błędów.
Marek Papszun o postawie debiutantów w Legii. Tak ocenił Miletę Rajovicia
- Czy GKS w obecnej dyspozycji jest w stanie to zrobić?
- Oczywiście, od tego jest lider Bartosz Nowak, najlepszy piłkarz poprzedniego sezonu. To on musi wziąć ten ciężar odpowiedzialność na siebie. On ma oczy dookoła głowy. Musi pozytywnie działać na kolegów. On ma duże umiejętności, więc podaniami powinien męczyć obronę rywali. A może sam nawet pokusi się o strzelenie gola. Spodziewam się, że Żilina nie będzie chciała się otworzyć. Pytanie, jak GKS poradzi sobie z grą w ataku pozycyjnym.
- Czy ten dwumecz rozstrzygnie się w regulaminowym czasie?
- Wolałbym, żeby GKS wygrał 3:0, niż 1:0 po dogrywce. Na pewno nie życzę, aby kwestia awansu rozstrzygała się w rzutach karnych. Mimo wszystko wierzę w to, że GKS sobie poradzi, że kibice poniosą drużynę, dodając jej energii. Za długo w Katowicach czekali na te puchary, aby żegnać się z nimi tak szybko.
Rodrigo Conceicao ma jasny cel w Jagiellonii. Ten Smok postraszy na Podlasiu?
- Problemów z awansem nie powinien mieć Raków, który pokonał u siebie 3:1 maltańską Vallettę, Czego oczekuje pan od Medalików?
- W pierwszym spotkaniu Raków był górą, ale długo pachniało mi w Częstochowie sensacją. Patryk Makuch dał impuls, pociągnął drużynę i zasłużył na tytuł MVP spotkania. Raków na razie nie zachwyca, co pokazał mecz z Wisłą Płock. Uważam, że za słabo prezentuje się w ofensywie. Wspomniany Makuch, a także Fran Tudor powinni rozruszać zespół. Wszyscy w Rakowie muszą wymagać od siebie znacznie więcej, aby ich akcje bardziej zazębiały się. Podsumowując: oczekuję, że Raków i GKS zameldują się w III rundzie.
Wrócili do Ekstraklasy, bo znów chcą błyszczeć. Podbiją ligę?