- Raków Częstochowa po porażce 1:2 z Fiorentiną w Lidze Konferencji liczy na rewanż.
- Ivi Lopez podkreśla, że kluczowe będzie podejście i pełne zaangażowanie każdego zawodnika.
- Czy Raków, zainspirowany Jagiellonią, zdoła odwrócić losy rywalizacji i awansować do ćwierćfinału?
- Sprawdź, co hiszpański lider Rakowa mówi o szansach na pokonanie Fiorentiny i bramkarza Davida de Gei!
Raków Częstochowa świetnie spisał się w fazie ligowej Ligi Konferencji. Zajął drugie miejsce i od razu zakwalifikował się do 1/8 finału. Spotkanie we Florencji zaczął obiecująco, bo w drugiej połowie prowadził po golu, który strzelił Jonatan Braut Brunes. Jednak radość wicemistrza Polski trwała krótko, bo po chwili gospodarze wyrównali. Wydawało się, że ekipa Medalików zremisuje. Tyle że w końcówce Fiorenitna zdobyła bramkę z rzutu karnego, który sędzia podyktował za zagranie ręką przez Michaela Ameyawa.
- Pokazaliśmy, że możemy rywalizować z Fiorentiną, która teoretycznie powinna być od nas dużo lepsza - mówi nam Lopez. - Gdybyśmy od samego początku wszystko zrobili dobrze, to moglibyśmy wywieźć stamtąd dobry wynik. Myślę, że swoją postawą zasłużyliśmy na to. Oczywiście można było uniknąć jednego z goli, ale takie rzeczy zdarzają się w piłce nożnej - tłumaczył.
Wojciech Szczęsny pogra dłużej? Joan Garcia przebadany, już wszystko jasne!
Ivi Lopez: Możemy odwrócić losy rywalizacji z Fiorentiną
Hiszpan przed pierwszym spotkaniem zapowiadał, że chciałby zajść z Rakowem jak najdalej w europejskich pucharach. Jest zmotywowany, bo przez problem zdrowotne w ubiegłym roku zaliczył tylko dwa występy w fazie ligowej. Jego ogólny dorobek w Europie w ekipie Medalików to 16 występów i pięć goli.
- Wierzymy w to, że w rewanżu możemy odwrócić losy tej rywalizacji - przekonuje. - Myślę, że kluczem do sukcesu będzie to, żeby każdy zawodnik zostawił na boisku wszystko to, co najlepsze. Trzeba zagrać tak, jakby to był ostatni mecz dla każdego z nas. Jeśli podejdziemy do tego z takim nastawieniem, to osiągniemy dobry wynik - tłumaczy obrazowo.
Szachtar - Lech: walka o awans do ćwierćfinału LK. Jan Tomaszewski nie ma złudzeń
Raków musi zagrać w rewanżu z Fiorentiną na maksa
Trener Łukasz Tomczyk po meczu we Florencji mówił o lekcji, niedosycie i sportowej złości. Dodał, że sprawa awansu wciąż nie jest rozstrzygnięta. Wzorem dla Rakowa powinna być Jagiellonia, która w poprzedniej rundzie pokazała, że można zaskoczyć obronę włoskiego klubu i z nim wygrać.
- Musimy po prostu zagrać na maksa. Jeśli uda nam się pokonać włoski zespół pokonać tak, jak zrobiła to Jagiellonia, to byłaby bomba - zaznacza as częstochowskiej drużyny.
Przed meczem takie wieści o Szymonie Marciniaku! Serce pęka. Skorzystał inny sędzia
Jak będzie szansa, to będzie chciał pokonać bramkarza włoskiego klubu
Bramkarzem Fiorentiny jest rodak Lopeza - David de Gea. Hiszpan nie zagrał w pierwszym spotkaniu. Teraz zapewne trener Paolo Vanoli sięgnie po niego, tak jak to miało miejsce w starciu z Cremonese w Serie A.
- We Florencji tak się ułożyło, że nie miałem okazji z nim porozmawiać - wyjaśnia Lopez. - Byłem skupiony na meczu. Na pewno przywitam się z nim. A czy pójdę w ślady Jesusa Imaza i też go pokonam? Zastanowię się (śmiech). Jak będzie szansa, to oczywiście, że z niej skorzystam - zapewnia hiszpański lider Rakowa.
Zwrot akcji w sprawie Iranu na MŚ 2026. Padła zaskakująca deklaracja