- Zbigniew Raubo wspomina Mariana Kasprzyka, swojego byłego trenera, jako osobę o niezwykłym charakterze i głębokiej wierze.
- Raubo podkreśla autentyczność wiary Kasprzyka, która nie była chwilowa, lecz trwała przez dekady, mimo życiowych tragedii.
- Legendarny trener przechowuje różaniec wykonany przez Kasprzyka, co świadczy o głębokiej więzi między nimi.
- Dowiedz się więcej o niezwykłej duchowości i dziedzictwie Mariana Kasprzyka, które poruszyły jego bliskich!
Informacja o śmierci Mariana Kasprzyka spadła na środowisko bokserskie jak grom z jasnego nieba. Wśród osób, dla których odejście mistrza jest szczególnie bolesną stratą, jest Zbigniew Raubo, wybitny trener i były pięściarz. Jak sam przyznaje, wiadomość dotarła do niego w nocy i wywołała ogromny smutek. Jego wspomnienie, którym podzielił się z "Super Expressem", maluje obraz człowieka, który był nie tylko sportową legendą, ale przede wszystkim wzorem do naśladowania.
"Panie trenerze, nie Marian". Raubo wspomina swojego szkoleniowca
Drogi Zbigniewa Raubo i Mariana Kasprzyka skrzyżowały się w 1977 roku w klubie Górnik Pszów. Młody wówczas Raubo trafił pod skrzydła mistrza olimpijskiego, który był tam trenerem. Tamten okres na zawsze ukształtował ich relację, opartą na gigantycznym szacunku.
- Ja z trenerem Kasprzykiem współpracowałem w 1977 roku w Górniku Pszów jako zawodnik. Przez wiele lat nasze drogi się przecinały i zawsze z wielkim szacunkiem mówiłem do niego: panie trenerze. Nigdy "Marian", tylko z szacunkiem: panie trenerze - podkreśla Zbigniew Raubo.
Przeczytaj także: Nie żyje Marian Kasprzyk. Andrzej Kostyra wspomina: Mógł być najwybitniejszym, ale prześladował go pech
Choć z racji wieku nie pamięta dokładnie kariery zawodniczej Kasprzyka, doskonale zdawał sobie sprawę, z jak wielką postacią ma do czynienia.
- Samej jego kariery zawodniczej nie pamiętam, bo miałem wtedy 7 lat. Ale pamiętam, że jak boksował, to była persona najwyższej półki - zaznacza legendarny szkoleniowiec.
"To nie było tak, że jak trwoga, to do Boga. Mam różaniec, który sam zrobił"
Zbigniew Raubo w swojej opowieści skupia się jednak nie na sportowych laurach, a na niezwykłej duchowości, która definiowała Mariana Kasprzyka w ostatnich dekadach jego życia. Jak podkreśla, jego głęboka wiara nie była chwilowym kaprysem czy ucieczką w obliczu problemów. Była autentyczna i trwała.
- Ostatnie może 30 lat to jego głęboka wiara. To nie było tak, że umierał i poszedł do kościoła. To nie było na chwilę, że jak trwoga, to do Boga. On od lat był człowiekiem głęboko wierzącym - mówi Raubo.
Najpiękniejszym dowodem tej wiary były własnoręcznie robione przez mistrza różańce, którymi obdarowywał bliskie mu osoby. Jeden z nich trafił właśnie do Zbigniewa Raubo.
- Robił różańce, mam taki od niego. Prezydent Karol Nawrocki też ma taki różaniec - zdradza trener, pokazując, jak ważnym gestem było to dla Kasprzyka.
"Nie obraził się na Boga, mimo że zabrał mu żonę"
Wiara Mariana Kasprzyka została wystawiona na najcięższą próbę, gdy zmagał się z problemami zdrowotnymi i, co najboleśniejsze, ze śmiercią ukochanej żony. Jednak nawet w obliczu tak wielkiej tragedii nie stracił tego, co było dla niego najważniejsze.
- Ostatnie lata, po śmierci żony, to był obraz człowieka mocno wierzącego. Mimo że żona umarła, on nie obraził się na Boga - mówi z podziwem Zbigniew Raubo.
Zobacz też: Tak Marian Kasprzyk mówił o samotności. To dawało mu siły! "Nie ma dnia, żebym się nie pomodlił"
Na koniec trenerowi trudno jest zebrać myśli. Emocje biorą górę, a w głosie słychać ogromny ból po stracie przyjaciela i mentora. Jego ostatnie słowa są najprostszym i jednocześnie najmocniejszym podsumowaniem tego, co czuje całe bokserskie środowisko.
- Chciałoby się tyle powiedzieć, tyle myśli się zbiera... Smutno, po prostu smutno - kończy łamiącym się głosem Zbigniew Raubo.