- Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański, legendy polskiej bramki, obchodzą urodziny, mając za sobą wyjątkową rywalizację i przyjaźń.
- Ich drogi splatały się w Arsenalu i reprezentacji Polski, gdzie wzajemnie się napędzali, osiągając szczyty profesjonalizmu.
- Trener Andrzej Dawidziuk ujawnia, co sprawiło, że mimo różnych stylów, obaj stali się wzorem dla młodych bramkarzy.
- Jakie cechy pozwoliły im osiągnąć tak wiele i dlaczego ich relacja jest tak inspirująca? Przeczytaj cały artykuł!
i
Przez lata Fabiański i Szczęsny rywalizowali o pozycję numer 1 w polskiej bramce, ale spotkali się także w Arsenalu Londyn. Choć byli konkurentami do miejsca w składzie, to jednak nie było między nimi złych emocji. Walczyli, ale wszystko odbywało się na zasadach fair play. Napędzali się wzajemnie.
Jacek Cyzio wspomina Legię w Pucharze Zdobywców Pucharów: "Nie pękliśmy przed Diabłami"
Szczęsny z Fabiański w jednej bramce stali
Łączyła ich wyjątkowa relacja. Szczególnie widać to było, gdy Fabiański pożegnał się z kadrą. Ostatni mecz rozegrał z San Marino na Stadionie Narodowym w eliminacjach mistrzostw świata 2022. To wtedy Szczęsny w mediach społecznościowych opublikował emocjonalny wpis na temat kolegi. Zamieścił przy tym ich wspólne zdjęcie, gdy występowali w Arsenalu.
„Łukaszu, długa ta nasza wspólna droga… Raz ty, raz ja i tak na zmianę, ale dzisiaj dzień jest tylko twój. I choć twoja skromność nie pozwoli ci się do tego przyznać, to wiedz, że dla tej reprezentacji byłeś wyjątkowy. Tak jak dla mnie wyjątkowa była rywalizacja z tobą. Dziękuję za każdą wspólną chwilę i za bycie motywacją do ciężkiej pracy!” - napisał Szczęsny.
Fabiański rozegrał w reprezentacji Polski 57 meczów. Licznik Szczęsnego zatrzymał się na 84 występach, co jest najlepszym wynikiem w historii drużyny narodowej. W tamtym wpisie obecny bramkarz Barcelony pozwolił sobie jeszcze na mały dopisek.
„Jak co roku od 16 lat, 18 kwietnia czekam na wiadomość” - w ten sposób nawiązał do daty ich urodzin.
Marek Papszun o zmarłym Jacku Magierze. Tak trener Legii uczcił jego pamięć
Andrzej Dawidziuk: Zwracali uwagę na każdy detal
Obu legendarnych bramkarzy doskonale zna Andrzej Dawidziuk. To on odkrył talent Fabiańskiego i sprowadził go do MSP Szamotuły.
- Miałem wpływ na piłkarski rozwój Fabiana - mówi trener bramkarzy reprezentacji Polski. - Kształtując jako piłkarza, ale i człowieka. Właśnie w Szamotułach przeszedł nie tylko drogę piłkarską, ale także tam uczęszczał do szkoły i zdał maturę. Krok po kroku realizował swoje cele. To, co prezentował jako nastolatek, później potwierdził w seniorskiej piłce. Wyróżniała go determinacja, profesjonalizm, zwracanie uwagi na każdy detal. Ale to samo cechowało Wojtka - dodaje.
GKS Katowice wskoczył na wysokie obroty. Mocno postraszył Lecha Poznań
Szczęsny powtórzył wyczyn Tomaszewskiego na mundialu
Drogi Fabiańskiego i Szczęsnego przecinały się właśnie w reprezentacji Polski.
- Wojtka poznałem w kadrze U-15 - opowiada Dawidziuk. - Z MSP Szamotuły był m.in. na obozie w Karpaczu. Później spotkaliśmy się przed EURO 2008, gdy został dowołany do drużyny. Spędził z nami tydzień. To było jego pierwsze obcowanie z pierwszą kadrą. Przeżyliśmy fantastyczne chwile, jak awans na MŚ w Katarze, gdzie odegrał ważną rolę. Powtórzył wyczyn Jana Tomaszewskiego z MŚ 1974 i też obronił dwa rzuty karne w turnieju. Potem był pamiętny baraż z Walią, w którym spisał się świetnie i w ostatniej kolejce wybronił rzut karny, dając promocję na EURO 2024 - przypomina.
Ivica Vrdoljak: "Jestem pewny, że Papszun utrzyma Legię". Ten piłkarz zaskoczył byłego kapitana
Szczęsny i Fabiański to kawał historii polskiej bramki
Dawidziuk nie ma wątpliwości, że obaj bramkarze mogą być wzorem dla młodego pokolenia.
- Są bramkarzami o różnych profilach - wyjawia szkoleniowiec. - Mają różną osobowość, charaktery, inne style bronienia. Jednak łączy ich to, że osiągnęli topowy poziom. Stanowili o sile reprezentacji i drużyn klubowych. To kawał historii polskiej bramki. Idealny przykład dla młodych, że warto być sobą, a nie kopiować kogoś innego. Trzeba być naturalnym - przekonuje.
Adrian Siemieniec nawiązał do symboliki. Trener Jagiellonii został na pokładzie
Zawsze byli ambitni i charakterni. Napędzali się wzajemnie
Szkoleniowiec zwraca uwagę na podejście obu bramkarzy.
- EURO 2016 pokazało, że obaj byli ważni i potrzebni reprezentacji - wyjaśnia. - Szczęsny zaczął jako „jedynka”, ale z Irlandią Płn. doznał urazu. Wskoczył Fabiański i spisał się kapitalnie. Był jednym z architektów sukcesu, jakim był awans do ćwierćfinału. Do dziś mam w głowie jego nieprawdopodobną interwencję ze Szwajcarią. Oni świetnie się uzupełniali. Zawsze byli ambitni i charakterni. Mimo że każdy z nich chciał grać, to jednak potrafili uszanować decyzję trenerów, o tym, kto broni, a kto będzie rezerwowym. Napędzali się wzajemnie - twierdzi.
Wprawdzie w kadrze już nie występują, ale wciąż są w grze. Szczęsny jest w kadrze Barcelony, a Fabiański - West Hamu.
- Pokazują, jak wielką miłością jest dla nich piłka. Mam do nich szacunek za to, że mimo upływu lat, wciąż potrafią znaleźć w sobie motywację - ocenia trener Dawidziuk.
Jakub Moder ma nietypowy rytuał. To stąd czerpie energię przed meczami