- Kibice wstrzymali oddech po urazie Jakuba Piotrowskiego w meczu Serie A, która mogła oznaczać długą przerwę.
- Początkowe obawy o zerwanie więzadeł krzyżowych na szczęście się nie potwierdziły.
- Udinese Calcio ogłosiło oficjalną diagnozę, która przynosi ulgę. Dowiedz się, kiedy polski pomocnik wróci na boisko!
Wszyscy kibice w Polsce wstrzymali oddech, gdy Jakub Piotrowski z przeraźliwym krzykiem upadał na murawę w meczu Serie A z Interem Mediolan (0:1). Pierwsze prognozy były fatalne i zwiastowały wielomiesięczną przerwę. Klub Polaka, Udinese Calcio, wydał oficjalny komunikat, który przynosi ogromną ulgę.
Nicola Zalewski na nowej pozycji w Atalancie. Piotr Czachowski wskazuje jego największy "grzech"
Oficjalna diagnoza. Wiemy, co z kolanem Piotrowskiego
Po trzech dniach niepewności włoski klub opublikował wyniki szczegółowych badań, którym poddany został pomocnik reprezentacji Polski. Najgorszy scenariusz, czyli zerwanie więzadeł krzyżowych, został na szczęście wykluczony.
Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu: "Udinese Calcio informuje, że w wyniku przeprowadzonych badań diagnostycznych Jakub Piotrowski doznał urazu stłuczeniowo-skrętnego prawego kolana z uszkodzeniem torebkowo-więzadłowym. Piłkarz rozpoczął już leczenie zachowawcze i rehabilitację, aby powrócić do dyspozycji w ciągu 4 tygodni".
Na szczęście uraz nie jest tak poważny, jak początkowo zakładano. Miesięczna przerwa to znacznie lepsza perspektywa niż pauza trwająca od sześciu do dziewięciu miesięcy, która byłaby konieczna w przypadku zerwania więzadeł.
Dramatyczne chwile w meczu z Interem. Mrożące krew w żyłach krzyki
Przypomnijmy, do dramatycznego zdarzenia doszło w 41. minucie spotkania 21. kolejki włoskiej Serie A, w którym Udinese mierzyło się z Interem Mediolan. Piotrowski, walcząc o piłkę przy linii bocznej z rywalem, nienaturalnie postawił nogę i z potwornym krzykiem upadł na murawę. Jego reakcja nie pozostawiała złudzeń, że stało się coś bardzo poważnego.
- Cały czas słyszymy te krzyki. Niestety, to były krzyki Jakuba Piotrowskiego. Tam jest jakiś bardzo poważny problem. On upadł i trzymał się za kolano. (...) Mrożące krew w żyłach te krzyki - relacjonowali wtedy komentatorzy Eleven Sports.
Wejście smoka Oskara Pietuszewskiego w FC Porto. Francesco Farioli zachwycony Polakiem
Bezpośrednio po meczu zmartwienia nie ukrywał również trener Kosta Runjaić.
- Piotrowski upadł blisko mnie. Bardzo cierpiał. Musimy poczekać na badania. Musimy mieć nadzieję, że szybko wróci - mówił szkoleniowiec w DAZN.
Teraz już wiemy, że te nadzieje się spełniły, a reprezentant Polski powinien wrócić na boisko w ciągu miesiąca.
Oskar Pietuszewski wszedł i od razu zaczął popisy! Co za debiut Polaka w FC Porto!