Najlepszy z Polaków Dawid Kubacki zajął 25. miejsce, a Maciej Kot był 29. Do drugiej serii o dziwo nie awansował Kacper Tomasiak (ostatecznie był 33.) oraz Aleksander Zniszczoł (44. miejsce). Wygrał Słoweniec Domen Prevc, drugi był Japończyk Naoki Nakamura, a trzeci jego rodak Ren Nikaido. Osiem punktów zdobytych przez biało-czerwonych to najsłabszy dorobek kadry od blisko czterech lat!
- Popełniłem błąd na progu i już się nie dało odlecieć. To moja wina, nie mam do nikogo pretensji. Mam nadzieję, że w niedzielę będzie lepiej - przyznał Tomasiak w rozmowie z reporterem Eurosportu. Lider polskiej ekipy po raz drugi w sezonie nie wywalczył awansu do serii finałowej i nie poprawił swojego dorobku punktowego w klasyfikacji pucharowej.
Kiedy konkursy skoków w Polsce w nowym sezonie? Jest kalendarz, kuriozalny finał w Planicy
Prevc, który odniósł ósme zwycięstwo w sezonie w konkursie PŚ i 17. w karierze i po raz czternasty znalazł się na podium, umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji generalnej cyklu. Ma już 447 pkt przewagi nad Japończykiem Ryoyu Kabayashim. Po pierwszej serii Jan prowadził Hoerl po lądowaniu na 136 m. Drugi był Prevc - 132 m, a trzeci Austriak Stephan Embacher - 134,5 m. Prevc tracił do lidera tylko 1,3 pkt, można się zatem było spodziewać, że walka o zwycięstwo w konkursie będzie zacięta. Spodziewano się, że włączy się do niej także drugi w klasyfikacji pucharowej Kobayashi, który po lądowaniu na 126,5 m był 10.
W finale Japończyk wylądował na 130 m i poprawił swoją lokatę o pięć pozycji. Ale największą gwiazdą ekipy gospodarzy był tym razem Nakamura, który osiągnął 132,5 m i objął prowadzenie. Ostatecznie był drugi, gdyż Prevc po lądowaniu na 141 m pokazał wszystkim, kto w tym sezonie "rządzi i dzieli" na skoczniach. A Nakamura? Po raz drugi w karierze stanął na podium konkursu Pucharu Świata, pierwszy raz udało mu się to cztery lata temu w Ruce.
Niespodziewane problemy polskiego skoczka! Złe wieści z Sapporo
Trener skoczków Wojciech Topór brutalnie szczerze po pierwszym konkursie Pucharu Świata w Sapporo
Po zawodach w język nie gryzł się Topór, który zastępuje w Japonii Maciusiaka.
- Trudno znaleźć słowa do tej sytuacji. To był występ poniżej jakichkolwiek oczekiwań. U każdego zawodnika w pierwszej serii pojawiły się duże błędy. Skoki były po prostu złe. Do tego Kacper trafił na trudniejsze warunki i w połączeniu ze słabą próbą zabrakło. Nagle okazało się, że walczymy o to, by w ogóle mieć kogoś w czołowej trzydziestce. Słabo. Przepraszamy za ten występ. W treningach te skoki tez nie były nadzwyczajne, ale miejsca były "normalne" miejsca. Przy tym lekkim kryzysie, gdy skoki nie wyglądają dobrze, to te miejsca i tak były niezłe. Świat skacze dziś na bardzo wysokim poziomie. Przy takich błędach po prostu zniknęliśmy - wypalił Topór w rozmowie z portalem skijumping.pl.
W nocy z soboty na niedzielę drugi konkurs w Sapporo. Początek o godz. 3.00 czasu polskiego.